wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 31


- Kto to ? – zapytał ostrym tonem.
- Louis to nie tak jak myślisz – zaczęłam wyjaśniać od razu – Luke wyjdź proszę – zwróciłam się do przyjaciela który od razu spełnił moją prośbę.
- Czy on miał na sobie moje ubrania ? – zapytał jeszcze bardziej zły.
- Louis daj mi to wszystko wyjaśnić, wiem że nie wygląda to najlepiej …
- Ja widzę jak to wygląda ty lepiej mi powiedz kto to kurwa jest ?! – przerwał mi podenerwowany brunet.
- To mój przyjaciel Luke – odpowiedziałam starając się go jeszcze bardziej nie denerwować.
- Przyjaciel ? Ja ledwo wyjeżdżam a ty sobie już takich „ przyjaciół” – nakreślił w powietrzu cudzysłów – sprowadzasz ? Półnagich w dodatku !
- Louis wywiad mamy musimy jechać ! – usłyszałam głos Liama.
- Zaraz – warknął Louis.
- Luke to tylko przyjaciel Louis zapewniam cię musisz mi uwierzyć – spojrzałam w jego stronę błagalnym tonem – Byliśmy w kinie i złapał nas deszcz, przyszliśmy się przebrać … Louis powiedz mi, że mi wierzysz musisz mi uwierzyć – teraz to w moich oczach zaczęły zbierać się łzy, a on nawet nie patrzył na mnie tylko na swoje dłonie nawet nie miałam pewności czy mnie słucha.
- Louis kocham cię  słyszysz ? – chłopak spojrzał w końcu podniósł swój wzrok – W życiu nie mogłabym cię zdradzić słyszysz jesteś moim życiem …
- Mam wywiad – mruknął ponuro
- Louis … - jęknęłam i po moim policzku spłynęła łza. 
- Muszę iść – powiedział bez przekonania wędrując wzrokiem po swoim pokoju hotelowym.
- Powiedz tylko czy mi ufasz ? –cisza – Spójrz na mnie – poprosiłam ocierając łzy z policzków.
- Ufasz ? – zapytałam wpatrując się w jego niebieskie patrzałki. Długo odpowiadała mi tylko cisza straciłam już nadzieję, że w ogóle brunet się odezwie usłyszałam krótkie – Tak – i jego postać z ekranu zniknęła.
Chciałabym powiedzieć teraz, że odetchnęłam z ulgą ale wcale tak nie było. Te krótkie potaknięcie Louisa nie było dla mnie wystarczającą odpowiedzią. Nie miałam pewności czy mi uwierzył. A nie chciałam przekreślać całego naszego związku z powodu jednego nieporozumienia. Nie pozostało mi teraz nic innego jak teraz jemu zaufać, że i on podejmie dobrą decyzję.
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
- Mogę ? – zapytał Luke.
- Tak jasne – odpowiedziałam wycierając łzy z policzków. Chłopak podszedł bliżej i usiadł na łóżku obok mnie.
- Przepraszam – odezwał się po chwili.
- Za co ty mnie przepraszasz ? To nie twoja wina, że się pokłóciłam z chłopakiem.
- No, tak ale gdyby nie ja to …
- Cicho bądź – zatkałam mu ręką usta posyłając mu smutny uśmiech.
- Twój chłopak to szczęściarz – powiedział zdejmując moją dłoń – A jeśli ci nie uwierzył to zwykły dupek.
Zaśmiałam się mimowolnie po jego słowach.
- Jesteś świetną przyjaciółką
- Przyjaciółką tak ? – zapytał, a ja zdałam sobie sprawę z tego co powiedziałam i znowu się zaśmiałam.
- Przepraszam przyjacielem – sprostowałam starając się zachować powagę.
- A co jako przyjaciółka – zaznaczył ostatnio słowo – powinienem teraz zrobić ?
- Przytulić mnie – powiedziałam uśmiechając się. Luke spełniając moją prośbę pochylił się i mocno mnie przytulił do siebie. Schowałam twarz w zagłębieniu jego szyi i wdychałam jego zapach. Chłopak po chwili odsunął się ode mnie ale wciąż pozostał bardzo blisko mnie.
- A co jeśli chciałbym być kimś więcej niż twoi przyjacielem ? – zapytał i zanim w ogóle zdążyłam zareagować złączył swoje usta z moimi trzymając mnie za policzki.
- Luke … - jęknęłam odrywając się od niego
- Daj się ponieść – powiedział zachrypniętym głosem – daj mi szansę – dodał i znów mnie pocałował. Tym razem odwzajemniłam pocałunek wsadziłam rękę w jego włosy automatyczne przyciągając go do siebie. Teraz dopiero poczułam jak bardzo mi tego brakowało jak bardzo brakowało mi Lou … Nie mogłam mu tego zrobić ufał mi, przed chwilą przyrzekałam mu że go nie zdradzę, a teraz co robię ? Odpowiedź była jedna popełniam największy błąd mojego życia. Czemu ? Bo czułam się samotna ? Bo nie było ze mną Louisa ? Właśnie Louisa … muszę to przerwać i to teraz …
- Oh … chyba przeszkadzam – odsunęłam się natychmiast od Luka i zobaczyłam Darię w drzwiach.
- Daria to … nie tak jak myślisz – wyjąkałam po raz drugi tego wieczoru to zdanie.
- To chyba nie jest ważne co ja myślę … Ważniejsze chyba by było co by pomyślał Louis … - powiedział i wyszła, nawet nie wiedząc jaki cios mi zadała tymi słowami. W moich oczach natychmiast znalazły się łzy.
- Ewelina … - odezwał się Luke biorąc mnie za rękę.
- Wyjdź – mruknęłam wyszarpując dłoń.
- Ale …
- Powiedziałam wyjdź ! – wrzasnęłam tym razem chłopak spełnił moją prośbę i wyszedł z mojego pokoju zostawiając mnie samą. Po moich policzkach spłynęły gorzkie łzy co ja zrobiłam… ? Zwinęłam się w kłębek na łóżku próbując złagodzić ból jakie powstał w moim sercu z powodu własnej głupoty. Właśnie przekreśliłam mój związek z Louisem jedyną rzecz na której mi zależało, cholernie zależało…
Obudziłam się leżąc na łóżku w tych samych ubraniach co wczoraj czyli musiałam zasnąć płacząc. Spojrzałam na zegarek wskazywał 9 rano. Pozbierałam się z łóżka i spojrzałam w lustro w Łazice wyglądałam okropnie. Włosy poplątane na wszystkie strony na dodatek, oczy miałam przekrwione od wczorajszego płaczu. To tylko przypomniało mi to co zrobiłam, ale podniosłam wzrok i spojrzałam na siebie. Jeśli nie powiem nic Louisowi to może nasz związek ma szansę… O niczym się nie dowie przecież wszystko wie tylko ja, Luke i …
- Daria … - jęknęłam na głos. Jeśli powie wszystko Lou to nasz związek będzie stracony. A co jeśli już zadzwoniła do niego ?
Wyszłam pospiesznie z łazienki i poszłam w stronę pokoju Harrego który w tym czasie zamieszkiwała blondynka. Podeszłam bliżej, drzwi były lekko uchylone spojrzałam dyskretnie do środka i zobaczyłam, że dziewczyna rozmawia przez telefon… 
 *** 
Jak myślicie z kim rozmawia Daria ? 
Rozdział bardzo króciutki, bo nie spodziewałam się że tak szybko uzbieracie te komentarze :P 
Chciałam w szczególności podziękować Bambi za jej komentarz który bardzo podniósł mnie na duchu. Naprawdę dziękuję ci za te słowa wiele one dla mnie znaczą :D W ramach takich podziękowań chciałam poleci wam jej blog http://myreasontobe1d.blogspot.com/ który jest naprawdę genialny i zabawny więc bardzo was zachęcam do jego odwiedzenia xD 
PS: Komentarze które brzmią np tak " świetny blog. Zapraszam do mnie i LINK" będą od teraz usuwane. Oczywiście nie mam nic przeciwko reklamy waszych blogów, ale bez przesady takie osoby w ogóle według mnie nie czytają mojego bloga więc też i niech beznadziejnie nie komentują. Tyle dziękuję za uwagę.  
Katy227

sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 30


*Patrycja*
Niewiele pamiętam z tamtej nocy. Chciałam wtedy po prostu uciec. Biegłam przez las nie wiedząc nawet gdzie, wiedziałam tylko to że powinnam uciekać. Panika która mną zawładnęła nie pozwalała mi racjonalnie myśleć. Teraz myśląc o tym wydarzeniu mogłam być tylko sobie winna. Wyobraziłam sobie wyimaginowany obraz mojego idola. Idealnego chłopaka którego pragną nastolatki z całego świata, ale teraz dotarło do mnie że nie ma ludzi idealnych. Przejechałam pół europy w pogoni za marzeniem które nie miało szans się spełnić, ale ja zawzięcie nie chciałam w to uwierzyć. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak z podniesioną głową przyznać się do błędu. Szkoda tylko, że dopiero uczymy się na błędach z którymi musimy później żyć. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek znów będę mieć zaufanie do facetów. Na razie zbyt ciężkie jest dla mnie rozmyślanie nad tym co zrobiłam źle to zbyt boli chce po prostu zapomnieć o tym co się wydarzyło i żyć dalej, a przynajmniej spróbować jakoś żyć …
- Co się wydarzyło ? – drążyła zawzięcie Ewelina, nie zareagowałam  po raz kolejny patrzyłam na swoje dłonie, a w moich oczach narastały coraz większe łzy.
- Powiedz mi – nie dawała za wygraną w końcu wybuchłam płaczem nie mogłam dłużej się już powstrzymywać. Ciągle czułam jak mnie dotyka mimo moje sprzeciwu tą panikę która z każdą minutą coraz bardziej we mnie narastała.
- Więc …
- Więc próbował mnie zgwałcić, zadowolona ? – powiedziałam przez płacz.  Ewelina patrzyła na mnie zszokowana z otwartymi ustami.
- Kto ? – oprzytomniała w końcu.
- Niall – mruknęłam cicho.
W Ewelina zawrzała wściekłość. Wiedziałam że teraz mu nie odpuści. W tej chwili usłyszałyśmy krzyk Lou mówiący, że Niall przyszedł. Dziewczyna zerwała się z łóżka z zaciętą miną wpadła do szafy nerwowo czegoś tam szukając. Wróciła z kijem do golfa.
- Co chcesz zrobić ? – zapytałam cicho.
- O nic się nie martw ja to załatwię – odpowiedziała i wyszła trzaskając drzwiami.
Później słyszałam tylko krzyki z dołu skuliłam się w kłębek na łóżku wciąż płacząc. Nie była wstanie stawić temu wszystkiemu czoła. Bałam się, cholernie się bałam spojrzeć w jego niebieskie oczy. Ale nie mogłam się chować … zawsze tak robiłam, ale tak nie powinno być muszę rozwiązywać swoje problemy sama, choćby nie wiem jak było to trudne.
Zmusiłam się żeby wstać z łóżka, wytarłam łzy z policzków i na chwiejnych nogach ruszyłam w stronę dochodzących głosów. Stanęłam u szczytów schodów ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi.
- Dobra wystarczy – odezwał się stanowczo Liam.
- Wystarczy ? No powinien zgnić w więzieniu ! Może tam jako cwel poznałby jak to jest kurwa kogoś zgwałcić ! – krzyczała bez opamiętania dziewczyna.
- Ewelina odpuść już – powiedziałam cichym głosem i wszyscy nagle spojrzeli w moją stronę.
- Wróć na górę – grzecznie zwróciła się do mnie kuzynka – ja to załatwię – zapewniła.
- Nie – zaprzeczyłam stanowczo – Już wystarczająco zrobiłaś zostawcie nas samych z Niallem – dodała starając się, aby mój głos się nie załamał.
- Nie zostawię cię z nim – powiedziała z pogardą wskazując na blondyna.
- Ewelina poradzę sobie
- Ona ma rację. Muszą sami sobie to wyjaśnić – wspomógł mnie Louis.
- Jeżeli coś będzie się działo to cię zawołam – zapewniłam to ją chyba przekonało bo w końcu się poddała.
- Jestem tuż obok – zapewniła i wyszła z chłopakami.
Podeszłam bliżej i usiadłam na ostatnim stopniu schodów. Podniosłam wzrok na Nialla który bacznie mnie obserwował. Zauważyłam w jego spojrzeniu żal  i obrzydzenie do samego siebie.
- Nic mnie nie usprawiedliwia – powiedział przerywając ciszę i spuszczając wzrok.
- Wiem – przytaknęłam starając się nie płakać
- Żałuję tego, gdybym mógł cofnąć czas to …
- Ale nie możesz – przerwałam mu od razu.
- Masz rację nie mogę – jęknął i usiadł na tym samym stopniu co ja ale zachowując odległość na jaką schody pozwoliły i schował twarz w dłoniach.
- Przepraszam – mruknął
- To są twoje przeprosiny ? Nawet w oczy nie możesz mi spojrzeć ? – powiedziałam z niedowierzaniem.  Podniósł głowę spoglądając mi w twarz i zobaczyłam, że płacze. Wtedy zrodziła się we mnie wielka ochota, żeby go przytulić i powiedzieć że nic się nie stało ale nie mogłam tego zrobić.
- A jak ja mam ci spojrzeć w oczy co ? Jak widzę w nich tylko ból i obrzydzenie do mnie. Ewelina ma rację powinnaś zgłosić to policję, muszę ponieść karę za to co zrobiłem.
- Nie zrobię tego – mruknęłam – To zniszczy ci życie – na te słowa zaśmiał się smutno.
- Czemu to robisz co ? Ja tobie zniszczyłem życie to czemu ty nie chcesz się zemścić ? – zapytał
- Zemsta do niczego nie prowadzi – odpowiedziałam obojętnym tonem patrząc przed siebie.
- Czemu po tym co ci zrobiłem ty nadal jesteś dla mnie taka dobra ? – zadał znowu mi pytanie ale nie odpowiedziałam – Powiedz czemu ? – zapytał błagalnym tonem.
- Bo cię lubię mimo to wszystko nadal cię lubię – wydusiłam w końcu z siebie patrząc w jego niebieskie oczy. Zbliżyłam się do niego i położyłam obie dłonie na jego policzkach złączyłam nasze usta. Chłopak oddał mi pocałunek, delikatnie pieszcząc moje wargi jakby bał się że może mi zrobić krzywdę.
- Nie powinnaś – powiedział odsuwając się ode mnie.
- Wiem – odpowiedziałam - Dlatego dzisiaj wracam do domu, a to moje pożegnanie – dodałam wstając ze schodów ruszyłam się pakować do pokoju.
* 5 dni później * Ewelina *
 Chłopcy wyjechali w trasę trudno mi było się z nimi pożegnać szczególnie z Louisem. Jeśli chodzi o Nialla to nadal nie mam z nim przyjaznych stosunków. Ja nie potrafię mu tak łatwo wybaczyć jak Partycja. Jeśli chodzi o nią o wcześniej wróciła do domu. Rodzice nie byli zbyt zadowoleni gdy się dowiedzieli jednym słowem dziewczyna nie ma teraz łatwo. Co u mnie ? No tutaj za wiele się nie zmieniło. Ciągle szkoła, dom itd. Ale właśnie jeśli chodzi o dom Daria tymczasowo zamieszkała u nas, bo ma remont w mieszkaniu wiec wspaniałomyślny Harry zaproponował żeby zamieszkała w jego w pokoju skoro go i tak nie ma. Tylko o jednym szczególe zapomniał, że ja zostaje. Między mną, a Darią nie ma za kolorowo. Staram nie wchodzić jej w drogę, a ona mnie.
Dzisiaj byłam umówiona do kina z Lukiem. Wspaniale się rozumiemy. Odnowiliśmy starą przyjaźń, spotkaliśmy się już wcześniej i wspaniale się z nim bawiłam wspominając stare czasy. Ubrana w to zakładając czapkę na głowę usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam szybko ze schodów i otworzyłam drzwi w których stał uśmiechnięty Luke.
- Gotowa ? – zapytał
- Tylko kurtę wezmę – odpowiedziałam bo w końcu już koniec listopada.
- Jaki film wybrałeś ? – zapytałam gdy szliśmy już chodnikiem do kina nie było daleko więc postanowiliśmy iść pieszo.
- Jak to jaki horror oczywiście
- Nie cierpię cię – powiedziałam żartobliwie – Wiesz, że nie przepadam za nimi.
- Wiem, ale uwielbiam cię dręczyć – uśmiechnął się łobuzersko – Taki nawyk z dzieciństwa – dodał na co obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
Z Lukiem mogłam cofnąć się trochę w czasie i być zwykłą nastolatką, a nie dziewczyną Louisa Tomlinsona. Co prawda kocham mojego wariata, ale sława utrudnia bardzo nawet zwykłe wyjście do kina, wiecznie, wszędzie są obsaczani przez fanki które nie chcą odejść bez zdjęcia, autografu czy po prostu rozmowy. Z Lukiem było inaczej mogliśmy spokojnie sami spełnić razem czas na przyjacielskiej pogawędce.
W drodze powrotnej złapał nas deszcz na który nie byliśmy przygotowani. Ruszyliśmy biegiem śmiejąc się do mojego domu. Zaprosiłam Luka do środka aby się wysuszył. Weszłam do łazienki pierwsza i przebrałam się w coś suchego. Pożyczyłam chłopakowi spodnie dresowe i bluzę od Louisa które zostawił, a gdy poszedł się przebrać ja włączyłam laptop. Gdy tylko włączyłam skype Louis od razu do mnie zadzwonił. Odebrałam od razu. Na ekranie pojawiła się uśmiechnięta buźka mojego chłopaka.
- Hej miśku – przywitałam się z uśmiechem.
- Hej kocie – odpowiedział od razu – Tęsknię za tobą
- Ja też, nawet nie wiesz jaką mam ochotę cię teraz przytulić …
- No ja myślałem że masz ochotę na coś więcej – na ekranie pojawiła się uśmiechnięta twarz loczka.
- Harry spadaj ! – wrzasnął Lou odganiając od siebie chłopaka. Roześmiałam się od razu z tego komicznego widoku.
- Ej zróbcie sobie sex telefon, ale dajcie znać kiedy to będę podsłuchiwać  z drugiego pokoju – powiedział chichrając się loczek.
- Nie wiedziałam, że masz aż taką ochotę słuchać szczytującego Louisa – dogryzłam mu.
- To mam na co dzień wystarczy, że mnie zobaczy nago – odpowiedział jak widać był w świetnym humorze – A Louis mój ogierze nie zapomnij, że za pięć minut musimy jechać na wywiad – przypomniał mu jeszcze Hazza dając mu buziaka w policzek.
- I widzisz co zrobiłaś – powiedział Louis wycierając mokry ślad po pocałunku – On się strasznie ślini – znów zachichotałam widząc jego krzywą minę.
- Jestem gotowy – odezwał się Luke za mną  wychodząc z łazienki z jeszcze nie zapiętą bluzą, przez co było widać jego nagi tors. Obróciłam się do monitora widząc skrzywioną minę Tomlinsona. No tak nie wyglądało to za ciekawie.
- Kto to ? – zapytał ostrym tonem.  

*** 
Proszę 30 rozdział nie podoba mi się za bardzo :/ I mam wrażenie że mojego bloga coraz mniej osób czyta... 
Co prawda ma 60 obserwatorów ale jak widać bardzo leniwych ( nie obrażając tu tych który komentują ) Więc może żeby was trochę zmotywować to jak będzie 25 komentarzy to będzie nowy rozdział wiem że potraficie bo dużo was tu jest. I PROSZĘ NIE OSZUKIWAĆ Z ANONIMAMI to chyba wszystko nie zanudzam was. 
Katy227