środa, 12 września 2012

Rozdział 33


Otworzyłam moje oczy mrugając kilkakrotnie starając odzyskać ostrość widzenia. Rozejrzałam się wokół i zauważyłam że jestem w szpitalu. Obok mnie na krześle oparty głową o moje łóżko spał, śliniący się właśnie Louis. Mimowolnie uśmiechnęłam się na ten widok. Podniosłam dłoń i odgarnęłam nią kosmyki opadające na jego twarz. Chłopak poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał na mnie zaspanym wzrokiem, podniósł się i mocno mnie do siebie przytulił. Dopiero po chwili wtuliłam się też niego wdychając zapach jego perfum. Teraz poczułam jak bardzo mi tego brakowało, jak bardzo mi jego brakowało. Louis odsunął się i wziął moją twarz w swoje dłonie.
- Nigdy, ale to nigdy więcej mi czegoś takiego nie rób rozumiesz ? – wyszeptał patrząc mi głęboko w oczy i jego ciepłe wargi zachłannie zawładnęły moimi. Poczułam jak przyjemne mrowienie rozchodzi się po moim całym ciele. Pogrążyłam się w czułym pocałunku i świat wokół mnie przestał w ogóle istnieć. Liczyła się dla mnie tylko i wyłącznie ta chwila z Louisem, jego ciepłe wargi na moich, jego oddech łączący się razem z moim i jego język idealnie zgrany z moim własnym.
- Nawet nie wiesz jak tęskniłam – powiedziałam zdyszana odrywając się od niego.
- Ja bardziej – odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem i pocałował mnie czule w czoło – Musisz odpocząć – wyjaśnił – Ja zawołam lekarza.
*
Parę godzin później grzebałam w jakiej papce która miała przypominać moją kolację.
- Fuj – jęknęłam z obrzydzeniem – To wygląda jak … nie lepiej nie skończę tego zdania – marudziłam grzebiąc w posiłku z krzywą miną. Louis widząc to wybuchnął śmiechem.
- Nie może być aż takie złe – powiedział szczerząc się.
- To, to sobie powąchaj – odpowiedziałam odsuwając od siebie talerz – Mógłbyś przemycić mi coś dobrego z bufetu ? – zapytałam spoglądając na niego błagalnym wzrokiem.
- Nie, nie patrz tak na mnie – wymigiwał się od razu.
- Chcesz żebym tu umarła z głodu ?
- No dobrze przyniosę ci – oznajmił pokonany a na moje usta od razu wskoczył uśmiech – ale pod jednym warunkiem – dodał na co przewróciłam oczami.
- Dobra co chcesz – zgodziłam się bez wahania. Chłopak podszedł do mojego łóżka i usiadła na jego brzegu biorąc mnie za rękę.
- Odpowiesz mi na pytanie – zapowiedział poważnym tonem.
- No dawaj
- Czemu … czemu chciałaś popełnić samobójstwo ? – zapytał a mnie uśmiech odraz zszedł z twarzy. Przed moimi oczami przeleciały po kolei obrazy, pocałunku z Lukiem, szantażu Darii, i scena z łazienki. Cały ból o jakim zapomniałam przy Louisie znów powrócił. Poczucie winy ogarnęło mnie znowu całą swoją mocą.
- To .. to nie miało być samobójstwo – mruknęłam cicho.
- Skoro nie to dlaczego to zrobiłaś ? – drążył dalej, a ja nie wiedziałam co powinnam mu odpowiedzieć znowu skłamać i to prosto w twarz. Miałam już serdecznie dość wszelkich sekretów, tajemnic wokół mnie.
- Z poczucia winy – odpowiedziałam po długiej ciszy – Chciałam to wszystko uciszyć w sobie … - mówiłam dalej coraz bardziej łamiącym się głosem. W oczach pojawiły mi się łzy nad którymi nie mogłam zapanować.
- Nie płacz – szepnął czule Louis i przytulił mnie do siebie mocno.
- Ty nic nie rozumiesz – powiedziałam tkwiąc w jego ramionach.
- To wyjaśnij
- Ja … - przełknęłam gulę w gardle – Ja cię zdradziłam – wyszeptałam w końcu, a chłopak zamarł. Po krótkiej chwili odsunął się ode mnie i zaczął nerwowo przechadzać się po pokoju.
- Powiedz coś – jęknęłam wycierając spływającą łzę po moim policzku.
- A co ci mam do cholery powiedzieć ! – wrzasnął na całą salę, zatrzymując się w końcu i patrząc na mnie z furią w oczach – Robię z siebie idiotę, opowiadam ci że ci ufam, że ci wierzę a ty co ?! Przyprawiasz mi rogi z pierwszym lepszym ledwo tydzień gdy mnie nie ma !
- Przepraszam – wychlipałam przez łzy.
- Przepraszam ?! Serio ?! Tylko tyle masz mi do powiedzenia ?! W dupie mam takie twoje przepraszam ! – Każde kolejne jego słowa były jak nóż wbijające mi się w serce, ale na który z pewnością całkowicie zasłużyłam.
- To był tylko pocałunek z Lukiem nic więcej się nie zdarzyło… chwila słabości …  – mówiłam cicho patrząc na swoje dłonie.
- Chwila słabości ? – prychnął – To jest twój powód aby puszczać się na prawo i lewo !
- Co tu się dzieje ? – weszła do sali pielęgniarka – To jest szpital, a nie miejsce na kłótnie – powiedziała surowym tonem patrząc na Louisa.
- Ja już z nią skończyłem – powiedział oschle brunet i wyszedł z pokoju szybkim krokiem. 
 *
Następnego dnia patrzyłam bezmyślnie w sufit . Nie mając już siły płakać czy użalać się nad sobą, miałam szczerze dość wszystkiego. Koło godziny 10 do moich drzwi ktoś zastukał moje serce przyspieszyło, miałam ogromną nadzieję że to Louis … ale jakie rozczarowanie mnie spotkało gdy w drzwiach ujrzałam Darię.
- Hej – przywitała się podchodząc bliżej
- Czego chcesz ? – warknęłam
- Upewnić się czy wszystko u ciebie dobrze …
- Daruj sobie obie dobrze wiemy po co tu jesteś.
- No to skoro tak to mam nadzieję, że wiesz że nasza umowa dalej obowiązuje …
- Gówno obowiązuje – przerwałam jej – Louis o wszystkim wie i coś mi się zdaję, że Harry chyba też powinien …
- Ani się waż mu powiedzieć – zagroziła mi.
- Bo co ? – uniosłam jedną brew do góry. Blondynka zaniemówiła. Ha 1:0 dla mnie.
- Dobrze to może inaczej … Pozwól mi, że ja mu o wszystkim powiem.
- Niby czemu miałabym to zrobić ? – zapytałam złośliwie.
- Bo nie pozwoliłam ci zdechnąć na tej podłodze w łazience ? – zaproponowała. Na jej słowa przewróciłam oczami.
- Niech cię będzie – uległam – Masz jeden dzień, żeby mu o wszystkim powiedzieć inaczej ja to zrobię jak tylko jutro wróci.
- Zgoda – odpowiedziała.
Do pokoju wszedł lekarz na poranny obchód.
- Przeszkadzam ? – zapytał.
- Nie – zaprzeczyłam – Daria już wychodzi – dodałam uśmiechając się wrednie w jej stronę. Blondyna pokiwała głową i wyszła pożegnawszy się cicho. W końcu teraz ja tu rozdaję karty.  
*** 
Jak myślicie Louis wybaczy Ewelinie i co zrobi Daria ?

No więc jak wszyscy wiecie szkoła wiele komplikuje, a szczególnie za dużo czasu zabiera ... :/ Ale nie martwcie się nie zawieszę mojego bloga z tego powodu choć z miłą chęcią bym to zrobiła ale ... no właśnie ale zbliżam się do końca więc umarzam że nie opłaca mi się to :P Jeszcze od 4 do 5 rozdziałów i kończę opowiadanie tak już mówię żeby nie było niespodzianek xD 
Tak więc jak ktoś to jeszcze czyta to proszę o komentarze :D 
Katy277

wtorek, 4 września 2012

Rozdział 32



Wyszłam pospiesznie z łazienki i poszłam w stronę pokoju Harrego który w tym czasie zamieszkiwała blondynka. Podeszłam bliżej, drzwi były lekko uchylone spojrzałam dyskretnie do środka i zobaczyłam, że dziewczyna rozmawia przez telefon. Zaintrygowana z kim może rozmawiać postanowiłam przysłuchać się konwersacji.
- ... mówiłam ci kurwa, że oddam ci te pieniądze - usłyszałam zdenerwowany głos Darii - Potrzebuje tylko więcej czasu ... - cisza - Dajcie mi tydzień mój bankomat chwilowo wyjechał ale jak wróci to ... - ktoś po drugiej słuchawki przerwał jej bo zamilkła.
- Dwa dni ! - krzyknęła do słuchawki - Skąd ja ci mam kurwa w dwa dni skombinować 5000 £ !- dziewczyna zdenerwowana chodziła w kółko po pokoju wsłuchując się w swojego rozmówce.
- Ciekawe niby jak mam okraść Harrego, przecież od razu będzie na mnie i będę po uszy w gównie !
Ta rozmowa coraz mniej mi się podobała jak to okraść Harrego ? O co tu do cholery chodzi ? Nie mogłam na takie coś pozwolić. Loczek był moim przyjacielem… W tym momencie przyszedł dźwięk przychodzącego sms'a z mojego telefonu. Daria od razu obróciła głowę w stronę drzwi.
- Muszę kończyć - mruknęła do słuchawki i podeszła do drzwi i zmierzyła mnie wściekłym wzrokiem – Co ty robisz po moim drzwiami ? Nie nauczyli cię, że nie wolno podsłuchiwać ?! – krzyczała zdenerwowana. Podniosłam dumnie głowę do góry. Nie mogłam się dać jej zastraszyć.
- To ja się pytam co ty robisz ? Chcesz okraść Harrego ? – dziewczyna po moich słowach jeszcze bardziej się zdenerwowała jak widać trafiłam w czuły punkt.
- Nie chcesz ze mną zadzierać. Nie słyszałaś tej rozmowy rozumiesz ?
- Grozisz mi ? W każdej chwili mogę powiedzieć Harremu że jesteś z nim tylko dla pieniędzy – dziewczyna zacisnęła wargi w cieką linię za złości – A ja myślałam, że ty go kochasz – dodałam z kpiną.
- Kochasz ? no proszę cię. – prychnęła pogardliwie - Miłość w ogóle nie istnieje to tylko głupie uczucie przez które ludzie prędzej czy później i tak się ranią. A ty jesteś tego najlepszym przykładem. – gdy odpowiedziała to ostatnie zdanie zmroziło mnie w końcu przypomniało mi się po co do niej w ogóle szłam. Louis. Całowałam się z Lukiem, a ona to wszystko widziała… A co jeśli mu powie co wtedy ?
- To może zróbmy tak – powiedziała złośliwie, widząc moje przerażenie na twarzy  – Ty nie powiesz nic Harremu, a ja Louisowi zgoda ? – zapytała ze sztucznym uśmiechem. Sama nie mogąc nie powiedzieć pokiwałam tylko głową na potwierdzenie. Daria zadowolona wróciła do pokoju tym razem zamykając za sobą drzwi.
Teraz właśnie poczułam jak grunt ucieka mi pod nogami. Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej plecami. Podciągnęłam nogi do siebie i objęłam je ramionami. Ciężkie łzy znowu polały się po moich policzkach. Co ja najlepszego zrobiłam ? Nie zniosę tego gdy Louis mnie opuści po raz drugi. Ja już nie dam rady bez niego żyć. On był teraz jedyną osobą na której mi zależało, a co jeśli go zabraknie …?Podniosłam się z podłogi i jak na autopilocie poszłam do łazienki. Wygrzebałam żyletki z pudełka i usiadłam na zamkniętej toalecie. Popatrzyłam na żyletki jeszcze raz wzięłam jedną z nich do ręki i już gdy miałam wykonać nacięcie zatrzymałam się centymetr do skóry. Zawahałam się byłam takim tchórzem, że nawet nie potrafiłam ulżyć sobie swoim wewnętrznym bólu. Żyletka wyleciała mi z drżącej ręki. Załkałam znowu dusząc się już moim płaczem. Powinnam cierpieć za to co zrobiłam. To nie był zwykły pocałunek ja go podświadomie chciałam i co więcej odwzajemniłam go. Co by się stało gdyby Daria na nie przerwała czy posunęłam bym się dalej ? Czy zdradziłam by Louisa choć parę minut wcześniej przyrzekałam mu że w życiu nie potrafiłabym tego mu zrobić ?
Zadzwonił mi telefon w kieszeni spodni sięgnęłam po niego od niechcenia i spojrzałam na wyświetlacz. Na nim widniała uśmiechnięta twarz Tomlinsona który właśnie się do mnie dobijał. Wzięłam głęboki oddech próbując się uspokoić i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Słucham – powiedziałam łamiącym się głosem choć chciałam, żeby zabrzmiał on inaczej.
- Ewelina ? – zaczął niepewnie Louis – Płaczesz ?
- Nie skąd – zaprzeczyłam siląc się na radośniejszy ton głosu. Brunet westchnął głęboko.
- Chcę ci coś powiedzieć – oznajmił w końcu.
- Ja tobie też – odpowiedziałam zbierając w sobie odwagę żeby wyznać mu prawdę.
- Pozwól, że ja pierwszy – zaproponował i od razu przeszedł do rzeczy – Ewelina wiem, że wczoraj posunąłem się chyba za daleko z tym oskarżeniami. Nie powinienem tego pochopnie oceniać. Tym bardziej, że w związku najpotrzebniejsze jest właśnie zaufanie. Dlatego też kocham cię i ci ufam, a tym bardziej wierzę ci że między tobą, a Lukiem nic nie było – po tych słowach poczułam się jeszcze bardziej jak gówno. Louis wybaczył mi wszystko mimo tego że wszystko wyglądało tak, że go zdradziłam, ale on uwierzył właśnie mnie. Nie potrafiłam na jego słowa nic odpowiedzieć moje poczucie winy jeszcze bardziej wzrosło. Wiedziałam, że nie zasługuję na takiego chłopaka jak on.
- Jesteś tam – zapytał po tym jak długo się nie odzywałam.
- Jestem – powiedziałam cicho.
- A co ty chciałaś mi powiedzieć ? – zapytał
- Ja… - zaczęłam, ale słowa „zdradziłam cię” nie chciały mi przejść przez gardło. Odchrząknęłam gulę jaka zebrałam się w moim gardle – Ja też cię kocham – powiedziałam w końcu tchórząc przed prawdą.
- Wiem to – powiedział śmiejąc się.
- Louis ja muszę kończyć bo na wykłady się spóźnię – powiedziałam szybko to jedno zdanie i rozłączyłam się nie czekając na jego odpowiedź. Rzuciłam telefonem o ścianę z mojej bezsilności. Łzy równie szybko jak poprzednio znalazły znowu mokrą jeszcze ścieżkę spływając po moich policzkach.
Teraz czułam się po prostu jak nic nie warty zwykły śmieć. W dodatku okłamujący najważniejszą osobę w jej życiu. Miałam już tego dość popatrzyłam jeszcze raz za żyletki leżące na ziemi, ale nie potrafiłam ich użyć, ja po prosu chciałam ulżyć w bólu, ale bałam sobie sprawić jeszcze większy. Podeszłam do szafki z lekami i wysypałam wszystko na blacie w łazience.  Wygrzebałam tabletki nasenne. Otworzyłam pudełko i na trzęsącą się rękę wysypałam dwie tabletki i popiłam wodą z kranu. Jednak sen nie nadchodził wysypałam drżącymi rękami kolejne i kolejne… Chciałam przestać czuć cokolwiek co się działo wokół mnie … Chciałam przestać czuć wszechogarniający mnie ból i poczucie winy. Moje modlitwy w końcu zostały wysłuchane i w końcu wokół mnie zapanowała tylko nicość …  
*** 
Jak widać nie zgadliście z kim rozmawiała Daria :P 
A jak myślicie Ewelina wyzna Louisowi prawdę ?

No więc w końcu jest przepraszam że zawaliłam sobotę ale psychicznie musiałam się przygotować na szkołę. 
Tak więc z powodu właśnie szkoły muszę zmienić dzień publikacji moich rozdziałów na ŚRODĘ ( nie licząc tej jutrzejszej)ponieważ plan lekcji mnie nie oszczędza -,- 
Rozdziały mam nadzieję co tydzień tak jak zawsze, mam nadzieję że ogarnę w końcu szkołę i będzie ok :P  Życzcie mi powodzenia i do następnego xD 
Liczę na wasze komentarze ! 
PS: W razie pytań piszcie do mnie na tt @Katy2277