wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 28


Szłam ciemnym parkiem drogę oświetlały mi tylko stojące latarnie stojące gdzie niegdzie. Spojrzałam za zegarek dochodziła 23 "Louis mnie zabije" pomyślałam i przyspieszyłam kroku. Rozglądałam się wokół z lekkim przerażeniem patrząc na otaczające mnie drzewa wokół. Z powodu późnej pory ludzi nie było, jak widać tylko ja byłam na tyle inteligentna aby wracać pakiem. Wracałam mianowicie od Mikayli która strasznie się za mną stęskniła i po wykładach zaciąga mnie do siebie. Wypiłyśmy trochę i to był powód dla którego wracałam pieszo. Upierałam się że nie chce taxsówi i mam za swoje, komórka rozładowana więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko iść. Zawiał chłodniejszy wiatr więc objęłam się ramionami naciągając rękawy bluzy na lodowate dłonie. Usłyszałam za sobą kroki na żwirowej ścieżce. Obróciłam się lekko mając nadzieję że to tylko moja bujna wyobraźnia, lecz niestety w cieniu drzew parę metrów ode mnie ujrzałam wysokiego mężczyznę w dresach i zaciągniętym kapturem na głowie. Ze strachu przełknęłam ślinę i jeszcze bardziej przyspieszyłam tak, że prawie już zaczynałam biec. 
- Hej ty zaczekaj ! - usłyszałam ciężki głos za sobą. Ignorując polecenie szłam dalej z drżącymi rękami z zimna, a może też ze strachu zaczęłam przeszukiwać moja małą torebkę poszukując jakieś broni do obrony. Znalazłam scyzoryk wyciągnęłam go szybko i schowałam do kieszeni bluzy, żebym w razie potrzeby mogła szybko się nim posłużyć. 
- Stój ! - zawołał znowu za mną, nie zwalniając obejrzałam się za siebie i zobaczyłam że mężczyzna podąża za mną. Spanikowana chciałam rzucić się do biegu ale moje nogi jakby skamieniały. Szłam dalej ignorując jego prośby aby się zatrzymała, ale w pewnym momencie poczułam dłoń na moim ramieniu. Przeszedł mnie dreszcz przerażenia ale po chwili otrzeźwiałam.
- Puść mnie ! – wrzasnęłam i zaczęłam się szarpać. Mężczyzna podniósł obie dłonie do góry, a ja odsunęłam się szybko od niego na dwa metry. Przyjrzałam się mu był bardzo wysoki przerastał mnie o ponad głowę. Nie mógł być starszy niż 25 lat. Twarzy nie mogłam się przyjrzeć bo choć staliśmy w świetle latarni jego pół twarzy spowijał cień przez kaptur który miał na głowie. Zmierzył mnie wzrokiem dokładnie mi się przyglądając przeszył mnie nieprzyjemny dreszcz.
- Ewelina ? 
- Skąd znasz moje imię ? – zapytałam wystraszona. Chłopak się zaśmiał i zdjął kaptur z głowy. Ukazały mi się błyszczące ciemno-blond włosy, brązowe oczy i olśniewający uśmiech. Przyjrzałam się jego twarzy na jego zarysowane kości policzkowe i wąskie usta …
- Luke ? – zapytałam cicho z niepewnością.
- No jasne – odparł z uśmiechem i podszedł i mocno przytulił mnie do siebie – Jejku ile żeśmy się nie widzieli ? Cztery czy pięć lat ? – sama mimowolnie się uśmiechnęłam. Luke był przyjacielem mojego brata sama traktowałam go jakby drugiego brata. Chłopak w wieku 18 lat wyjechał na studia gdzieś w Polsce na które nalegał jego ojciec który miał prywatną firmę handlową, chciał by jego syn przejął interesy po nim, gdyż był jego jedynym dzieckiem. Tak też nasze drogi się rozeszły i więcej go nie widziałam.
- Co ty tu robisz ? w Anglii w ogóle ? – zapytałam odsuwając się od chłopaka.
- Przyjechałem w interesach – wyjaśnił – pomagam ojcu w firmie odkąd zachorował
- Jest chory ? – spytałam zdezorientowana 
- Ma raka – mruknął cicho i zobaczyłam smutek w jego brązowych oczach.
- Przykro mi – powiedziałam tylko nie wiedząc jak się zachować.
- Ty lepiej powiedz co u ciebie ? – zapytał siląc się na sztuczny uśmiech.
- No więc studiuję tutaj jestem na pierwszym roku
- No proszę ty i studia – zagwizdał pod nosem z podziwem, a ja ze śmiechem trzepnęłam go w ramię.
- A ty czego się spodziewałeś ?
- No wiesz chłopaki, imprezy i takie tam …
- To jest między czasie –odpowiedziałam i posłałam mu szeroki uśmiech.
- Zaskakujesz mnie Evans – zwrócił się do mnie po nazwisku
- I jeszcze nie raz zaskoczę Davis – odparłam zadziornie – Idziemy ?
- Właśnie w tym mały problem
- Czemu ? – zmarszczyłam się
- Bo nie wiem jak iść. Głupio mi się przyznać zgubiłem się. – wyjaśnił lekko zakłopotany drapiąc się w tył głowy- Wyszedłem pobiegać i straciłem drogę dlatego cię zaczepiłem…
- No proszę Luke Davis proszący mnie o pomoc nie sądziłam, że ten moment kiedykolwiek nastąpi.
- Nie nabijaj się ze mnie, pomóż mi tylko dojść do centrum dalej sobie poradzę.
- To chodź idę w tamtą stronę – oznajmiłam i pociągnęłam go za rękę- Swoją drogę wiesz nieźle mnie wystraszyłeś.
- Przepraszam byłem już trochę zdesperowany błąkam się już od godziny a tędy mało kto chodzi – wyjaśnił szybko.
- Na długo przyjechałeś ? – zapytałam próbując podtrzymać jakoś rozmowę.
- Na 2 tygodnie chyba jeśli nic się nie przedłuży, a później lecę do Berlina.
- Dużo podróżujesz – stwierdziłam
- Wszystkie obowiązki na wyjeździe przejąłem od ojca. Więc rzadko jestem w jednym miejscu – posłał mi smutny uśmiech.
- To skoro jesteś w Londynie to musimy się jeszcze spotkać – zaproponowałam chcąc poprawić humor chłopakowi.
- Chętnie – odpowiedział od razu. Wymieniliśmy się jeszcze numerami i po dojściu do centrum rozstaliśmy się. Dalej drogą popędziłam szybko do domu.
Docierając na miejsce wszystkie światła były zgaszone. Weszłam więc po cichu żeby nikogo nie obudzić. Spojrzałam jeszcze na komórkę i przypomniało mi się że jest rozładowana. Poczłapałam więc do salonu po ładowarkę. Oświeciłam światło i stanęłam jak wryta.
Na kanapie właśnie zastałam całujących się Nialla i Patrycję. Gdy mnie zobaczyli przenieśli na mnie wzrok. Blondynek zaczerwienił się mocno a jego towarzyszka nerwowo zaczęła poprawiać swoją bluzkę.
- Co tu się do cholery dzieje ?! – warknęłam w stronę Horana – Zostawiłam ją pod twoją opieką, a ty co ? Wykorzystujesz ją ? Ona ma 16 lat !
- 17 – mruknęła Patrycja
- Na górę – warknęłam
- Nie – powiedziała stanowczo
- Powiedziałam na górę ! – krzyknęłam – Bo zadzwonię do twoich rodziców ! – zagroziłam a ona stała tylko z otwartymi ustami chcąc coś powiedzieć ale szybko je zamknęła z zaciętą miną pozbierała swoje buty i sweterek który leżał na ziemi i z dumnie uniesioną głowę poszła na górę.
- Z tobą Niall jeszcze nie skończyłam – powiedziałam do blondyna zbierającego swoje rzeczy. Horan wyprostował się i spojrzał mi w oczy.
- No proszę co masz mi do powiedzenia ? – zapytał hardo.
- Myślałam, że jesteś moim przyjacielem – powiedziałam cicho i zauważyłam zdziwienie w oczach Horana jak widać tego zdania się nie spodziewał – Teraz jednak widzę jak bardzo się myliłam. Zamknij za sobą drzwi jak będziesz wychodził. – dodałam jeszcze tylko spokojnym głosem i udałam się na górę.
*** Patrycja ***
Poszłam naburmuszona na górę. Ewelina traktuje mnie jak dziecko i teraz mnie jeszcze szantażuje, no ale co mogę zrobić nie mam zamiaru teraz wracać do domu. A w szczególności nie teraz gdy załapałam z Niallem taki świetny kontakt. Dzień który razem spędziliśmy zbliżył nas do siebie i zaiskrzyło między nami ale Ewelina musiała wszystko zepsuć. Rzuciłam się na łóżko nie wiedząc co ze sobą zrobić. Po kilku minutach dostałam sms. Spojrzałam na wyświetlacz i gdy zobaczyłam napisz „Niall” od razu się uśmiechnęłam. Otworzyłam widomość i ujrzałam tylko jedno zdanie „wyjrzyj przez okno”. Szybko zwlokłam się z łóżka i poszłam spełnić prośbę. Nadole pod oknem zobaczyłam uśmiechającego się blondyna.
- Co powiesz na imprezę ? – zapytał unosząc jedną brew do góry.
- Chętnie ale jak mam zejść tam na dół do ciebie ? To pierwsze piętro – Horan rozejrzał się poszukując jakieś pomocy.
- Rynna ? – powiedział z łobuzerskim uśmiechem
- Chcesz się bawić w strażaka ?
- A to zabawa z podtekstem ? – odpowiedział pytaniem na co zachichotałam.
- Może
- To jak idziemy ?
- Czekaj – odpowiedziałam mu tylko i ruszyłam do szafy. W końcu na imprezie musiałam jakoś wyglądać. Chwyciłam moje czarne szpilki z czerwoną podeszwą i krótką, czerwoną sukienkę z czarnym paskiem na tali.
- Łap – krzyknęłam przez okno i zrzuciłam sukienkę i buty.
- Chcesz mnie zabić tymi butami ? – usłyszałam tylko w odpowiedzi.
Nie zważając na jęki Horana przewiesiłam sobie torebkę przez ramię i wyszłam przez okno na parapet. Oceniłam odległość między moim oknem a drzewem. Przesunęłam się jak najbliżej niego idąc ostrożnie po gzymsie. Będąc już naprzeciw drzewa chwyciłam się jego grubej gałęzi i weszłam na nią ostrożnie. Przesuwałam się coraz niżej po kolejnych gałęziach a gdy byłam już mniej więcej metr nad ziemią zeskoczyłam.
- No, no jestem pod wrażeniem – zagwizdał Niall
- Idziemy – oznajmiłam i ruszyliśmy do samochodu blondyna. Ruszyliśmy a ja wpakowałam się na tylnie siedzenie aby przebrać się w moją sukienkę.
- Tylko nie podglądaj – rzuciłam w jego stronę rumieniąc się.
- Nie odważyłbym się – odpowiedział śmiejąc się.
Gdy zapinałam już sukienkę przyłapałam niebieskie spojrzenie Nialla w lusterku.
- Miałeś nie podglądać – powiedziałam z wyrzutem.
- Nie podglądałem wydawało mi się że samochód z tyłu jechał …
- Jasne, jesne i nagle zniknął – powiedziałam z sarkazmem.
Po około 10 minutach dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do środka bez problemu i od razu Horan poszedł do baru po drinki. Siedzieliśmy przez chwilę ja powoli piłam niebieskiego drinka który dostałam a Niall ciągle domawiał sobie następne. W końcu ruszyliśmy na parkiet gdzie świetnie się bawiliśmy, a później znów do baru. Z klubu wyszliśmy po trzeciej rano.
- To jak teraz do domu ? – zapytałam blondynka idąc z nim za rękę przez parking.
- Znam jeszcze takie jedno miejsce gdzie moglibyśmy jeszcze pojechać – ogłosił uśmiechając się głupio.
- Jesteś pewien, że możesz prowadzić ? –zapytałam
- Jestem trzeźwy o nic się nie martw – zapewnił mnie i przyciągnął do siebie złączając nasze wargi. Pocałunek bardzo różnił się od tych którymi mnie obsypywał na kanapie w domu. Te były zbyt natarczywe. W domu całował mnie delikatnie, czule i niewinnie teraz całkiem było inaczej.
- Chodźmy do samochodu – zaproponowałam wyplątując się z jego ramion. Chłopak poszedł za mną i zajął miejsce kierowcy. Sama nie umiałam prowadzić a tym bardziej było by mi trudno przystosować się do i innego ruchu.
 Horan prowadził szybko chyba za szybko ostro wchodząc w zakręty. Zauważyłam że jesteśmy już nie daleko domu gdy skręcił nagle na polną ścieżkę. Po chwili zadowolony Niall zatrzymał się i wyszedł z samochodu. Podążyłam za nim. Okazało się że jesteśmy nad małym jeziorem. Księżyc w pełni pięknie odbijał się od tafli wody oświetlając ciemną noc.
- Pięknie tutaj – powiedziałam uśmiechając się do blondyna, który usadowił się na masce samochodu. Po chwili dołączyłam do niego położyłam się patrząc na gwieździste niebo. Blondyn pochylił się nade mną i wkładając rękę we włosy pocałował mnie namiętnie. Drugą ręką wodził po moim nagim udzie. Przesuwając się coraz dalej.
- Niall nie – mruknęłam cicho odsuwając jego rękę z nogi. Chłopak spełnił moją prośbę i przeniósł dłoń na talie. Zamknęłam oczy próbując rozkoszować się pocałunkiem blondyna, ale nie było długo mi to dane bo znów poczułam jak jego dłoń zjeżdża do moich majtek.
- Powiedziałam nie – stanowczej tym razem go upomniałam.
- Daj spokój ja wiem, że tego chcesz – szepnął mi do ucha tak że poczułam odór alkoholu. Zniżył swoje pocałunki do szyi, a dłonią dalej obejmował moje nagie udo mino że próbowałam go odepchnąć.
- Puść mnie – jęknęłam szarpiąc się coraz bardziej z nim.
- Ale ty chcesz tego każda fanka tego pragnie – odpowiedział i stał się jeszcze bardziej natarczywy. Chwycił moje nadgarstki unieruchamiając je jedną ręką. Drugą zaś rozchylił moje nogi. Uderzyła mnie  panika.
- Puść mnie ! – krzyknęłam, ale on nie zagarował czułam jego ręce na całym moim ciele. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałam co robić.
- Puść mnie – powiedziałam przez łzy. Ale to nadal nie przyniosło żadnego skutku. Podwinął moją sukienkę a jego dłonie zawędrowały do moich majtek. To zadziałało na mnie jak kubeł zimniej wody. Zaczęłam się kręcić i krzyczeć.
- Cicho – szepnął blondyn przykładając mi swoją dłoń do moich ust, wykorzystałam to sprawnie i ugryzłam go z całej siły.
- Ała ty suko ! – wrzasnął a ja wyswobodziłam się szybko zanim pozostał zdezorientowany i ruszyłam biegiem w stronę otaczającego nas lasu nie obracając się za siebie.




***  
W tym rozdziale nie chciałam oczywiście obrazić jakoś Nialla więc proszę nie krzyczcie na mnie za to co napisałam.
Tutaj macie jeszcze zdjęcie Luka.   

Ktoś mnie jeszcze prosił abym dodała zdjęcia domu więc dodaje te pomieszczenia w których największa akcja się kręci :P      
Stylowa sypialnia z łóżkiem wodnym Morpheo
Sypialnia Louisa
Zdjęcie 519: Ciemny, nastrojowy, nowoczesny salon
Salon

nowoczesne_kuchnie2
Kuchnia
 
Najnowsze trendy w aranżacji jadalni
Jadalnia
 
 Tekst z rynną należy do Marty to jej cytat na potrzeby opowiadania dzięki ci oczywiście za wszelką pomoc :P 
Nie wiem co jeszcze wam tu napisać czekam na waszą opinię na temat tego rozdziału i do następnego xD
Katy227

wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozdział 27


- Miło cię poznać – zaczął Louis podając jej rękę.
- Mnie zdecydowanie bardziej – odpowiedziała Patrycja z wielkim uśmiechem przechodząc na angielski.
- Wiesz Louis mam do ciebie prośbę czy … - zaczęłam ale przerwał mi głośny pisk kuzynki.
- O Boże to Harry Styles! – pisnęła pokazując na schody gdzie znajdował się loczek z Darią. Chłopak skrzywił się słysząc piski dziewczyny.
- Co to za małe piszczące tu robi ? – zapytał oschle.
- Hej – odezwała się od razu z oburzeniem Patrycja.
- To moja kuzynka – wyjaśniłam
- Nie za późno na odwiedziny ?
- Właściwie to nie do końca zwykłe odwiedziny … właśnie miałam się zapytać …
- Zapytać co ? – ponaglił mnie loczek
- Zapytać Louisa – podkreśliłam – Czy Patrycja może się zatrzymać u nas na tydzień ?
- Oczywiście – powiedział bez wahania Lou
- Nie ! – zaprzeczył stanowczo Harry
- A to czemu ?
- To nie jest hotel
- A to nie jest argument – odgryzłam się od razu.
- A co mam do MOJEGO – zaznaczył znacząc ostatnie słowo – domu przyjmować wszystkie rozwrzeszczane fanki ?!
- Daj spokój i tak za 4 dni wyjeżdżacie w trasę …
- No właśnie i przez te cztery dni chcę odpocząć
- Louis – jęknęłam szukając u niego pomocy
- Ewelina pokaż Patrycji swój stary pokój może się tam zatrzymać – odpowiedział z uśmiechem.
- Louis ! – tym razem to Harry wrzasnął
- Jesteś wspaniały – szepnęłam mu na ucho i pocałowałam w policzek
- Czy nikt tu się nie liczy z moim zdaniem ? – zapytał ale nikt nie odważył się odpowiedzieć na jego pytanie.
Wzięłam zadowolona walizkę Patrycji i pociągnęłam je obie w stronę schodów. Gdy zniknęłyśmy z oczu chłopaków Patrycja odezwała się po raz pierwszy od dłuższego czasu.
- Myślałam, że Harry jest milszy
- Oh … nie przejmuj się nim na po prostu dzisiaj zły dzień – odpowiedziałam tylko i między nami zapadła cisza.
- To mój pokój i Louisa jeżeli tylko byś czegoś potrzebowała to pukaj – odezwałam się w końcu pokazując drewniane drzwi. Przeszłyśmy dalej i pokazałam jej następne sypialnie chłopców, a na końcu jej tymczasowy pokój.
- To tu – oznajmiłam wchodząc do środka – Łazienkę nasz własną na wprost. Jesteś głodna ?
- Nie, tylko zmęczona
- To ja cię już zostawię samą – powiedziałam zmierzając ku drzwiom.
- Ewelina wiem, że trochę kłopotów ci już narobiłam a dopiero przyjechałam ale wiedz że jestem ci wdzięczna za pomoc – usłyszałam jeszcze za sobą, odwróciłam się i posłałam Patrycji ciepły uśmiech.
- Nie ma za co – odpowiedziałam tylko i poszłam w stronę mojej sypialni. Zmęczona pochwyciłam tylko moją pidżamę i ruszyłam do łazienki pod prysznic. Relaksując się ciepłą wodą zeszło mi trochę dłużej niż zwykle. Wysuszyłam dokładnie moje włosy i uplotłam je w luźny warkocz. Gdy wróciłam do pokoju zastałam Louisa tylko w spodniach od pidżamy przed laptopem. Przygryzłam dolną wargę spoglądając na jego umięśniony tors.
- Strasznie dzisiaj się guzdrałaś, aż musiałem skorzystać z innej łazienki – powiedział zamykając laptop.
- Mogłeś powiedzieć to bym się pospieszyła
- Nie bardziej mnie gryzie to, że też nie pomyślałem żeby do ciebie dołączyć – po tych słowach posłał mi zadziorny uśmiech, zaśmiałam się jeszcze tylko i ruszyłam zgrabnie go omijając w stronę łóżka.
- A ty dokąd ? – zaśmiał się i złapał mnie w tali przyciągając mnie do siebie – Musimy nadrobić prysznic – mruknął mi do ucha całując po szyi. 
- Zmęczona jestem – mruknęłam w jego stronę
- Ja cię już obudzę – szepnął i ugryzł mnie w szyję.
- Ała – jęknęłam śmiejąc się głośno wyplątałam się z jego objęć.
- Poczekaj jeszcze z drugiej strony – powiedział uśmiechając się łobuzersko.
- O nie nie … - wyjąkałam śmiejąc się i zaczęłam uciekać. Niestety daleko nie zaszłam, bo przy drzwiach dogonił mnie Louis i mino moich sprzeciwów wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka. Położył się nade mną krępując mi nadgarstki nad głową. Od razu owinął mnie jego słodki zapach rozkoszując moje nozdrza.
- Teraz mi się nie wywiniesz – oznajmił i znowu ugryzł mnie.
- Prze … przestań – wyjąkałam śmiejąc się. Pochylił się do mojej twarzy uśmiechając się.
- Ja dopiero zacząłem – oznajmił ale ja nie chcąc czekać na jego dalsze tortury pokonałam ostatnie centymetry do jego ust i złączyłam je z moimi. Jego ciepłe wargi nie czekając na inne zachęty zawładnęły moimi. Język od razu złączył się z moim w namiętnym tańcu. Chłopak puścił w końcu moje nadgarstki i jedną dłoń wplątał w moje włosy a drugą zabłądził pod koszulką. Nie pozostając mu dłużna oplotłam rękami jego szerokie ramiona przylegając bardziej do jego nagiego torsu.  
Nagle rozległo się pukanie odepchnęłam szybko z siebie Tomlinsona.
- Ewelina ?! – rozległo się pytanie Patrycji za drzwi.
- Tak ?
- Gdzie jest kuchnia chce mi się pić ?
- Na dole drugie drzwi po lewej – odpowiedziałam od razu usłyszałam jeszcze ciche „dzięki” i kroki odchodzącej dziewczyny.
- To na czym żeśmy to skończyli ? – zapytał retorycznie Louis i przyciągnął do siebie szybko pozbył się mojej cieniutkiej bluzeczki i wrócił do namiętnego pocałunku. Jego dłonie szybko odnalazły przerwaną ścieżkę, a we mnie zagotowało się pożądanie przez co nasze ruchy stawały się coraz bardziej namiętne. Przygryzłam dolną wargę chłopaka przy pocałunku przez co cicho jęknął. Uśmiechnęłam się na ten dźwięk i wbiłam paznokcie w jego rozgrzane plecy rozkoszując się ciepłem jego ciała nade mną. Zaczęłam się dobierać do jego spodni od pidżamy opuszczając je powoli na ile sięgałam. Gdy były opuszczone do kolan zaczął się mały problem na który Louis nie zwracał zbytniej uwagi. Zaczęłam się spodnim wyginać pomagając sobie nogami aby pozbyć się niechcianego ubrania.
- Co ty robisz ? – zapytał po chwili odrywając się ode mnie.
- A jak myślisz próbuję cię rozebrać – na moje słowa wybuchł niepohamowanym śmiechem - No z czego się śmiejesz pomógłbyś.
Ciągle chichocząc pozbył się spodni i powrócił do obsypywania pocałunkami mojego spragnionego ciała. Ale tym razem znów przerwało nam pukanie Louis tylko przewracając oczami westchnął i osunął się na poduszkę obok.
- Ewelina ? – znów za drzwi usłyszałam głos mojej kuzynki
- Tak ?
- Zrobiłam herbatę chcesz też ?
- Nie dzięki – odkrzyknęłam i usłyszałam już tylko oddalające kroki dziewczyny. Uśmiechnęłam się sama do siebie i usidłam okrakiem na Louisie przylegając do jego torsu – Już nie będzie nam przeszkadzać – podsumowałam co chłopak przyjął z entuzjazmem i oddał mi pocałunek. Ręce zawędrowały do zapięcia stanika gdy znów rozległo się pukanie.
- Louis może ty się napijesz herbaty ? – znów usłyszeliśmy przez drzwi pytanie Patrycji.
- Nie ! – ryknął zdenerwowany.
- Tak tylko pytam – usłyszałam smutny głos kuzynki i znowu oddalające się jej kroki.
- Zadowolony jesteś z siebie ?! – zirytowana podniosłam głos w jego stronę.
- A co ja zrobiłem ?
Zła na chłopaka zignorowałam jego pytanie zeszłam z niego podniosłam koszulkę z podłogi i szybkim ruchem ubrałam ją na siebie.
- No daj spokój nie obrażaj się … - zaczął ale szybko mu przerwałam
- Dobranoc – warknęłam zgasiłam światło i położyłam się z krańcu łóżka otulając się ciasno kołdrą.
   
*Patrycja*
Obudziłam się dość wcześnie jakoś trudno mi było spać tak daleko od domu, a tym trudniej że spałam pod jednym dachem z mniejszą połową One Direction. Choć coś mi się wydawało że nie moja osoba nie przypadła im do gustu. Harry chyba skreślił mnie od razu a Louis wydawał się miły ale chyba po wczorajszym nie wydawało mi się że nadal w stosunku do mnie taki będzie. Postanawiając naprawić moje błędy postanowiłam zmienić moje zachowanie rozhisteryzowanej fanki może będę wtedy dla nich mnie irytująca i mnie polubią. Ubrałam się starannie dobierając ubrania i włosy pokręciłam w lekkie fale chciałam wypaść przed nimi dzisiaj jak najlepiej. Zeszłam po schodach do kuchni oczekując że tam będą lecz jakie spotkało mnie rozczarowanie gdy nikogo tam nie spotkałam. Spojrzałam na zegar nad lodówką który wskazywał ósmą. No rzeczywiście mogli jeszcze spać. Słysząc lekkie burczenie w brzuchu postanowiłam zając się śniadaniem. Zajrzałam do dużej lodówki poszukując tak czegoś ciekawego.
- Nie wiem kim jesteś ale odsuń się od lodówki – usłyszałam męski głos za sobą i zdezorientowana obejrzałam się za siebie.
- Niall – rozpoznałam chłopaka i posłałam mu promienny uśmiech. Zmierzył mnie wzrokiem podejrzliwie i zapytał
- Jesteś jakąś nową laską Harrego ?  
- Co ja ? Nie – zaprzeczyłam szybko.
- To fajnie bo Hazza zawsze te najfajniejsze laski wyrywa – powiedział posyłając mi ciepły uśmiech i siadając na wysokim krześle przy blacie.
- Czyli jestem fajna ? – wypaliłam zanim zdążyłam się zastanowić chłopak od razu się zawstydził i uroczo zaczerwienił.
- No chyba tak – wyjąkał
- Herbaty ? – zaproponowałam nie wiedząc co powiedzieć.
- Jasne – mruknął uśmiechając się widocznie był wdzięczny że zmieniłam temat - Właściwie to nie powiedziałaś mi jeszcze co ty tu robisz
- Jestem kuzynką Eweliny – wyjaśniłam zaczynając wyciągać szklanki z szafki. Niestety z powodu trzęsących się rąk szklanka wyślizgnęła mi się i wylądowała z głośnym hukiem na podłodze.
- Cholera – mruknęłam
- Pomogę ci - od razu zaoferował się Niall.
Ledwo posprzątaliśmy w kuchni zjawił się Harry.
- Co tu się dzieje ? – zapytał zaspany
- Nic, nic – zapewnił go Horan.
- Niall ? – zapytał zdziwiony – Co ty tu robisz ?
- Moja lodówka jest pusta więc pomyślałem że skorzystam z waszej – odpowiedział jakby to było oczywiste uśmiechając się.
- Harry ty na nogach ? – usłyszałam z korytarzu głos Eweliny. Czy ja wszystkich obudziłam ?
- Coś mnie obudziło – mruknął i nalał sonie soku.
Dziewczyna w pełni ubrana usiadła obok Horana i jej wzrok spojrzał na mnie i uderzyła się ręką w czoło.
- Cholera Patrycja zapomniałam o tobie – mruknęła
- Nic nie szkodzi poradziłam sobie sama
- Nie o to chodzi zaraz wychodzę na wykłady, a z tobą nie ma kto zostać – wyjaśniła
- Na mnie nie patrz – od razu powiedział w obronnym geście Hazza.
- Louis też mówił, że ma plany – powiedziała do siebie.
- Ja mogę z nią zostać – zaproponował nagle Niall wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem.
- Ty ? – zapytała Ewelina
- No co i tak nie mam nic lepszego do roboty
- Ale … - zaczęła lecz Harry jej przerwał
- Ewelina co się przejmujesz to już martwić się nie musisz
- Nie jestem pewna … - znowu zaczęła
- Oj daj spokój co Niall może robić z dziewczyną ? Wyścig kto pierwszy do lodówki albo jedzenie na czas ? No proszę cię
- Dzięki – mruknął smutno Niall
- Nie martw się Niall ja chętnie wzięłabym udział w tym wyścigu do lodówki – powiedziałam starając się pocieszyć blondyna, a on obdarzył mnie słodkim uśmiechem. 
*** 
Jest 27 ! No chyba najdłuższy jak do tej pory ciągle jęczałyście że krótkie to się postarałam i proszę tylko przepraszam że tak późno ale jeszcze 15 minut jest wtorek :P 
Przepraszam za wszystkie błędy bo rozdział w strasznym pośpiechu pisałam ;D ale zdążyłam. Proszę was też bardzo o komentarze doceńcie to że dla was się poświęcam xDD 
Katy227