wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział 20


*Liam*
 Minęło trochę czasu i wiele się zmieniło. Co najważniejsze to chyba to że Louis pogodził się z Eweliną to całkowicie przywróciło nam dawnego Louisa, szczęśliwego Louisa. Nasze gołąbki postanowiły zwolnić trochę jeżeli chodzi o ich związek i Ewelina nadal mieszka u Mikayli, chodź mi się wydaję że Ewelina i tak więcej czasu spędza u chłopaków. Sam Harry mi się skarżył że ma dość ich ciągłego miziania się publicznie. Biedny loczek.
Jeśli chodzi o Larrego to Lou w końcu wybaczył Hazzie na co wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Cała ta sytuacja zbliżyła nas do siebie. Nie chodzi mi tylko o sam zespół ale także o dziewczyny. Poznałem bliżej Cornelie i Mikayle zaprzyjaźniłem się z nimi. Rudowłosa choć inteligencją nie grzeszy to jest bardzo zabawna i gadatliwa, Mikayla zaś to świetna dziewczyna, pełna energii i chęci do życia którą zaraża innych.
Ale wracając do chłopców Harry wymyślił sobie dzisiaj wieczór tylko dla facetów. Czyli tak prostując to libację alkoholową po okolicznych klubach taką jak zawsze kiedyś robiliśmy.
Wszyscy mieliśmy się spotkać u Louisa i Harrego, a stamtąd wyjechać wspólnie. Jak się okazało przyszedłem pierwszy loczek jeszcze w rozsypce szukał swojej koszuli.
- Sprawdź może w łazience – zaproponowałem
- No przecież – odpowiedział i walnął się otwartą ręką w czoło. Roześmiany ruszyłem w stronę kuchni czując małe spragnienie. W pomieszczeniu zastałem trochę niekonwencjonalny widok. Ewelina siedziała na blacie tuląc się do Louisa bez koszuli, a on sam błądził rękami pod jej koszulką ( nie muszę chyba dodawać, że wymieniali przy tym sobie ślinę ) już nie dziwię się czemu Harry tak narzekał. Odchrząknąłem zakryłem jedną ręką oczy i przekroczyłem próg.
- Nic nie widzę, nic nie słyszę, ślepy jestem – mówiłem idąc z zasłoniętymi oczami w stronę lodówki.
- Zero prywatności – jęknął Louis, dziewczyna zaś bardziej skrępowana zaczęła poprawiać swoją koszulkę.
- Louis ty lepiej idź się ogarnij wychodzimy za chwilę – odgryzłem się
- No ja się też będę już zbierać … - zaczęła Ewelina ale Louis jej przerwał
- Ale ja się jeszcze z tobą nie pożegnałem – powiedział znów brunet smutno i przytulił się do dziewczyny – Wiesz to może ja z nimi nigdzie nie pójdę tylko zostanę z tobą i …
- Louis no nie przy ludziach – jęknęła Ewelina wyplątując się z ramion chłopaka – Po za tym jak nie pójdziesz to Harry mnie zabije – dodała przez co chłopak się skrzywił.
- Teraz już idź się ubrać – oznajmiła i popchnęła go w stronę drzwi
- No i to jest wdzięczność chce się dobrze to cię jeszcze wyrzucą… - mruczał do siebie Louis.
- Jesteś niewyżyty ! – krzyknęła za nim dziewczyna ze śmiechem
- Za to mnie kochasz ! – usłyszałem jeszcze z korytarza bruneta. Nalałem sobie soku z lodówki.
- Chcesz też ? – zapytałem dziewczyny
- Nie naprawdę muszę już iść – odpowiedziała
- Odprowadzę cię – zaproponowałem na co pokiwała tylko głową.
- Zaopiekuj się tymi wariatami dzisiaj – powiedziała po chwili
- Spokojnie postaram się – odpowiedziałem
- No wiesz nie chce szukać Louisa po jakiś śmietnikach tak jak go poznałam
- Postaram się wszystkich doholować – zapewniłem ją z uśmiechem, byliśmy już prawie przy drzwiach gdy te niespodziewanie otworzyły się i jak się okazało stał w nich uśmiechnięty blondyn.
- O Ewelina ! – zawołał i przytulił ją na powitanie całując ją w policzek.
- Horan nie podrywaj mojej dziewczyny ! – usłyszeliśmy krzyk Louisa z góry na co wybuchliśmy śmiechem.
- Zawsze i wszędzie Louis ! – wrzasnął blondyn
- To się nazywa przyjaciel – powiedział brunet stojąc już u góry schodów – Już wychodzisz ? – zapytał kierując pytanie do Eweliny schodząc po schodach.
- No tak idę do siebie – wyjaśniła
- A całus na dowidzenia to gdzie ? – nie czekając na odpowiedź Louis przyciągnął dziewczynę do siebie i pochylając ją do tyłu wbił się w jej usta, na co przewróciłem tylko oczami.
- Niall chodźmy może do kuchni – zaproponowałem
- No w końcu ktoś gada tu z sensem – stwierdził i bez zastanowienia ruszył w jej kierunku.
Po 15 minutach gdy doszedł Zayn i końcu wszyscy byli już gotowi i mogliśmy jechać. Po domem już dawno stał zniecierpliwiony kierowca taxówki wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy pod wyznaczony przez Hazzę adres. Jak się okazało klub do którego przyjechaliśmy był wysokich progów, ale nie stawało to na naszej drodze żadnej przeszkody. Harry załatwił nam z łatwością miejsca w strefie VIP gdzie gdy tylko zajęliśmy miejsca chłopcy zamówili dla siebie mocne drinki. Sam postanowiłem dzisiaj nie pić chłopcy choć z początku trochę marudzili ale uciszyli się po chwili, ponieważ wiedzieli o mojej sytuacji zdrowotnej. Sam trzymałem się mojej abstynencji choć muszę przyznać, że okazjonalnie zdarzało mi się zaszaleć, ale dzisiaj obiecałem Ewelinie że doholuje ich jakoś do domu więc postanowiłem sobie alkohol odpuścić.
Gdy przynieśli nasze zamówienia Harry podniósł się z fotelu.
- Chciałbym znieść mały toast zanim jestem trzeźwy i potrafię jeszcze coś powiedzieć z sensem. No więc toast znieśmy za nas, za nasz zespół a przede wszystkim za naszą przyjaźń …
- Oh Harreh ! – wrzasnął przerywając mu Louis przytulając loczka do siebie i całując co mokro po obydwóch policzkach, przez co wybuchneliśmy śmiechem widząc zmagania Hazzy starającego się odepchnąć od siebie Lou.
- Więc jak już mówiłem, gdy mi brutalnie przerwano – tutaj loczek spogląda na szczerzącego się Louisa – chciałem …
- No to na zdrowie ! – znów przerwał mu Tomlinson stukając o nasze szklanki swoją i od razu wychylając ją do dna.
- Poddaję się – mrukną tylko Harry i sam jednym haustem wypił zawartość.
Impreza coraz bardziej rozkręcała im więcej drinków przybywało. Sam wybyłem na parkiet z jakąś brunetką której nie pamiętałem imienia. Czas szybko mi zleciał i zanim się spostrzegłem dochodziła już 1 w nocy. Gdy wróciłem do naszego stolika zastałem tam tylko Louisa i Nialla. Blondyn jak wyglądało był już wstawiony, a Tomlinson zawzięcie coś mu tłumaczył. Ledwo usiadłem pojawili się zdyszani Harry i Zayn.
- Zmywamy się stąd – zakomunikował mulat
- Co czemu ? – zapytałem zdezorientowany, rozglądając się zauważyłem dwóch umięśnionych mężczyzn idących w naszym kierunku.
- Radził bym się pospieszyć … - mruknął loczek i zaczął przemieszczać się w stronę wyjścia ciągnąc za sobą Lou. Ja niewiele myśląc  pociągnąłem za rękę Nialla i ruszyłem za Hazzą. Niestety nie szło to nam sprawnie z powodu tłumu i potykającego się o wszystko pijanego blondyna co jak co ale mocnej głowy do alkoholu to on nie miał.
- Hej ty ! – zawołał za mną jeden z mięśniaków niestety był bliżej niż myślałem. Zamachnął się na mnie z pięścią ale szybko uniknąłem ciosu robiąc unik w bok, ale za to odsłoniłem stojącego za mną Nialla który tym sposobem dostał prosto w nos i tracąc równowagę upadł prosto na ziemię trzymając się za trafione miejsce.  Niewiele myśląc z prawego sierpowego przysadziłem facetowi w twarz przez co potykając się o nogi swojego towarzysza zaliczył glebę.
- Nieźle – skomentował Zayn stojąc z boku.
- Ty lepiej zbieraj blondyna zanim wstaną – krzyknąłem w jego stronę. Wciąż się śmiejąc pomógł mi dotachać Nialla do tylniego wyjścia. Gdy tylko wyszliśmy przed drzwiami znaleźliśmy pozostałych dwóch członków zespołu.
- Co to do cholery miało być ?! – wrzasnąłem w ich stronę zdenerwowany.
- Można powiedzieć, że nie spodziewaliśmy się że odbicie komuś dziewczyny może kogoś tak zdenerwować – powiedział ze śmiechem Harry przybijając sobie piątkę z Zaynem.
- Czy wy jesteście mądrzy ? Spójrzcie na Nialla lepiej – powiedziałem wskazując na blondyna siedzącego na ziemi trzymającego się za zakrwawiony nos. Loczek spojrzał na swojego przyjaciela i westchnął.
- Louis daj butelkę – zwrócił się do bruneta trzymającego w ręce wódkę.
- To moje – jęknął chłopak z obrażaną miną małego dziecka.
- Proszę – dodał Hazza robiąc maślane oczy.
- No dobrze… ale zaraz oddaj -  powiedział obserwując bacznie loczka.
- Niall trzymaj to najlepsze znieczulenie – powiedział Harry wręczając blondynowi wódkę, a ja po prostu załamałem ręce myślałem że wymyśli coś mądrego… Niall oczywiście pociągnął łyka z butelki strasznie się przy tym krzywiąc.
- Może zbierajmy się do domu … - zacząłem ale od razu ktoś mi przerwał
- Co ? Czemu niby ? – powiedział oburzony Zayn
- Impreza trwa dalej nie daleko jest następny klub idziemy – zakomunikował nam Harry i nie czekając na żadną odpowiedź z naszej strony ruszył chodnikiem, nam nie pozostawał nic innego jak ruszyć za nim.
Szliśmy rzeczywiście krótko ale tam gdzie dotarliśmy nie przypominało to klubu w jakim byliśmy wcześniej. Hazza zaprowadził nas do clubu Go Go za striptizem. Wszedłem ostatni razem z Niallem i od razu pociągnąłem go do łazienki. Gdy tylko przekroczyłem próg uderzył mnie niezbyt przyjemny zapach. Kazałem blondynowi się umyć z zakrzepłej krwi. Po 5 minutach wyszliśmy i skierowaliśmy się do głównego pomieszczenia. Zauważyłem Zayna pod samą sceną z jakąś półnagą dziewczyną tańczącą dla niego swój prywatny taniec. Rozejrzałem się za resztą i  mój wzrok napotkał Harrego na scenie. „Tańczył” właśnie z jakąś ładną długowłosą blondynką przebrana za niegrzeczną policjantkę cisnąc za jej majtki jak wyglądało dość grubą kasę.
Usiadłem z Niallem przy stoliku od razu przyszła do nas kelnerka przebrana skąpo za różowego króliczka.
- Coś podać ? – zapytała, spojrzałem na blondyna a ten przyglądał jej się z żądzą w oczach. Przewróciłem oczami
- Dwie szklanki wody jeśli można – odpowiedziałem za niego i kelnerka odeszła.
Mój wzrok przeniósł się z powrotem na dobrze bawiącego się Harrego z blondynką, który tym razem stał już bez koszulki a dziewczyna bawiła się jego paskiem od spodni. Ale zaraz, zaraz jest tu Zayn, Harry i Niall … a gdzie do cholery podział się LOUIS ???  

*** 
 Jak myślicie gdzie jest Louis ?
No i 20 rozdział wiem że powinnam przygotować coś więcej na tę okazję, ale was przepraszam bo rozdział jest beznadziejny i zdaję sobie z tego sprawę ale pisałam to na siłę bo wena całkiem poszła sobie w cholerę. 
Z mojej jeszcze strony chcę wam cholernie podziękować za wszystkie wejścia których jest już ponad 10 000, za wszystkich obserwatorów, ale przede wszystkim za te 30 komentarzy. Nie sądziłam że wam się uda ale jednak i dzięki temu rozdziały będę dwa razy w tygodniu myślę że dalej będzie to wtorek ale i również sobota. Jeśli chodzi o ten tydzień to jeszcze nie wiem czy rozdział się ukaże ale w następnym na pewno będą dwa :P 
 Nigdy nie sądziłam że osiągnę to co teraz jest na tym blogu bo trudno jest bardzo zacząć ale wiem jak to jest i związku z tym chcę pomóc teraz parom osób. 
Polecam wam bardzo blogi od : 

 -Zwariowanej  http://1dimaginyonedirection.blogspot.com/  dziewczyna pisze imaginy które są świetne. Napisała nawet parę z specjalną dedykacją dla mnie xD więc myślę że jeśli ktoś z was by ją poprosił to na pewno napisałby coś dla was :P   


 - Anki http://nowe-zycie-w-innym-kraju.blogspot.com/  Dziewczyna z talentem jak mi się wydaje niedocenianym pisząca świetne opowiadanie z chłopcami 

 - Jen. http://30days-oflove.blogspot.com/  Jest to jej drugi nowy blog naprawdę świetny tak samo jak pierwszy na którym mnie poleciła jak dopiero zaczynałam, więc się odwdzięczam :P 

No to tyle dziękuję wam za uwagę i mam nadzieję że czytacie też to co piszę wam pod rozdziałem :D 
Katy227 

wtorek, 19 czerwca 2012

Rozdział 19


*  2 dni później *
 - Ewelina wyłaź z wyra ! – zawołała z śmiechem Mikayla w moją stronę.
- Jeszcze 5 minut – mruknęłam w jej stronę, ale otworzyłam oczy i wpatrywałam się w sufit. Pewnie zastanawiacie się jak czułam się po moim „małym” wyskoku. Otóż jak można było się spodziewać miałam wielkiego kaca, a Mikayla jeszcze przez cały dzień katowała mnie piosenką  Taio Cruz – Hangover. Naprawdę po paru godzinach miałam dość już picia na resztę życia. Najgorsze jednak było to co zrobiłam. Wszystko oczywiście opowiedziała mi Mikayla, bo mi film się urwał. Na początku chciałam iść i w pewnym sensie podziękować Louisowi za to że mnie do domu doholował, lecz gdy się dowiedziałam że obrzygałam mu samochód i domagałam się żeby mnie pocałował jakoś odwiodło mnie to od mojego pomysłu. Po prostu było mi zbyt wstyd żeby spojrzeć mu w twarz.
Samego chłopaka nie spotkałam przez te dwa dni, szczerze mu się nie dziwię nie pokazałam mu się z najlepszej strony tamtej nocy. Z westchnięciem wstałam z łóżka i poszłam na śniadanie. Przy stole zastałam moją przyjaciółkę zajadającą się kanapką.
- Smacznego – rzuciłam w jej stronę i usiadłam z małym kubkiem kawy obok niej.
- Wiesz mam pewien problem – zaczęła niepewnie
- Wal śmiało – zachęciłam ją
- No jak wiesz pracuję jako asystentka dla Witmana no i zadzwonił do mnie rano i „poprosił” – powiedziała rysując przy ostatnim słowie cudzysłów w powietrzu – abym odebrała obraz z galerii i jutro go mu przywiozła tylko problem polega na tym że w tej galerii muszę być o 17, a o tej godzinie umówiłam się z Nicholasem a nie chcę już go kolejny raz wystawić. No i mam do ciebie taką prośbę odebrałabyś za mnie ten obraz ? – zapytała patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
- Jasne czemu nie – odpowiedziałam bez wahania - chętnie ci pomogę ostatnio wiele dla mnie zrobiłaś a sama nie mam planów więc nic na przeszkodzie nie stoi – dodałam na co obdarzyła mnie ogromnym uśmiechem.
- Dziękuje jesteś wspaniała – oznajmiła i mnie przytuliła.
- Nie musisz mi dziękować – odpowiedziałam
- Na kartce napisałam ci adres pod który masz jechać – powiedziała podając mi małą karteczkę – Mam nadzieję, że trafisz … a i pamiętaj masz tam być o 17
- Tak jest – odparłam salutując przy tym przez co  parsknęła śmiechem
- Ja się już zbieram bo na wykłady się spóźnię – wyjaśniła ubierając płaszcz – no i pamiętaj o 17 – dodała i wyszła zamykając drzwi za sobą.
Dokończyłam swoje śniadanie i ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w brązowe rurki i ciemno niebieską koszulę w kratę z paskiem w tali. Włosy pokręciłam w luźne fale i zrobiłam lekki makijaż, a usta pociągnęłam różową szminką. Spojrzałam przez okno i oczywiście padał deszcz no ale co się dziwić w końcu to Londyn w dodatku w listopadzie. Spojrzałam na zegarek i oczywiście musiałam się już zbierać żeby się na uczelnię nie spóźnić. Założyłam swoje botki na wysokim obcasie w panterkę, chwyciłam jeszcze swoją skórzaną, czarną kurtkę i parasol i wyszłam z mieszkania.  
*
Gdy opuściłam uczelnie było już po 16, postanowiłam od razu pojechać do galerii aby odebrać obraz. Budynek według kartki znajdował się w centrum Londynu patrząc na zegarek od razu się domyśliłam że o tej porze łatwo tam dojechać to nie będzie wszyscy zapewne wracają z pracy i będzie jeden wieki korek no, ale cóż co się nie robi dla przyjaciółki. 
Przyjechałam 10 minut po ustalonej godzinie mam nadzieję że Mikayla mnie nie zabije. Wyszłam szybkim krokiem z samochodu i skierowałam się w stronę wielkiego szklanego budynku przede mną. Otworzyłam duże drzwi i weszłam do zaciemnionego budynku. W pomieszczeniu panował półmrok. Niepewnie ruszyłam dalej.
- Halo jest tutaj ktoś ? – zapytałam w przestrzeń. Przeszłam dalej i zauważyłam powieszone na ścianach dużych rozmiarów podświetlone od ściany zdjęcia. Tylko to nie byle jakie zdjęcia… na nich byłam ja. Przyjrzałam się bardziej były piękne przedstawiały mnie w różnych okolicznościach. Od uśmiechu do płaczu, były z ostatnich dni ale takie na których byłam z chłopakami czy z Mikaylą. Nawet nie wiedziałam, że ktoś mi je robił. Szłam oszołomiona dalej patrząc co raz na kolejne zdjęcia. Spojrzałam na podłogę dopiero zauważając płatki róż pod moimi stopami.
- Ewelina – usłyszałam zachrypnięty głos Louisa. Podniosłam wzrok który napotkał chłopaka. Moje serce momentalnie przyspieszyło.
- Po co to wszystko robisz ? – zapytałam ledwo powstrzymując się od płaczu.
- Chcę cię odzyskać – szepnął cicho i zrobił parę kroków zbliżając się bardzo blisko mnie – Kocham cię – dodał patrząc badawczo w moje oczy.
- Louis jak ja mogę ci teraz w to wszystko uwierzyć co ? Nie ufam ci już … - powiedziałam z wyrzutem patrząc na niego.
- Wiem, że zachowałem się jak ostatni dupek, ale teraz nie kłamię wiem że nie zasługuję na ciebie ale ja po prostu nie mogę bez ciebie żyć …
- A skąd ja mam wiedzieć, że to nie jest kolejny twój zakład pokazujący ile razy możesz mnie nabrać na swoje gierki – odpowiedziałam hardo starając się nie ukazywać uczyć kotłujących się we mnie w środku.
- Bo … - zaczął ale przerwał nagle i położył dłonie na moich policzkach a swoje wargi połączył z moimi. Pierwszym odruchem jaki chciałam zrobić to wyrwać się z jego objęć ale trzymał mnie mocno uniemożliwiając mi to. Po chwili poddałam się i odwzajemniłam jego pocałunek i wpuściłam jego język do środka. Od razu poczułam latające motyle w brzuchu i jakby rany które mi wyrządził zagoiły się, a moje serce w końcu wróciło na swoje miejsce. Łzy zaczęły mi spływać powoli po moich policzkach. Chłopak oderwał się ode mnie i spojrzał swoimi patrzałkami w moje mokre oczy.
- Nie mogę ci powiedzieć jak mocno cię kocham ale chcę ci to pokazać najlepiej jak umiem i proszę musisz mi uwierzyć …
- Ja … ja się boję tobie uwierzyć – wyjąkałam przez płacz – Nie chcę więcej tak bardzo cierpieć – dodałam spuszczając wzrok na dół.
- Obiecuję ci – zaczął Louis podnosząc moją brodę do góry – obiecuję ci że nigdy więcej cię nie skrzywdzę i nigdy nie pozwolę żeby zrobił to ktokolwiek inny – patrzyłam w jego niebieskie oczy które się zaszkliły – Musisz mi uwierzyć – szepnął już błagalnie.
Nie wiedziałam co myśleć patrzyłam w oczy chłopaka i widziałam w nich żal ogromny żal do siebie, ale i też zbierając się łzy które z każdą sekundą ciszy z mojej strony powiększały się coraz bardziej. Płonące ciągle iskierki nadziei i uczucia jakim mnie darzył złamały mnie.
- Wierzę ci – szepnęłam bardzo cicho nie wiedząc czy mnie w ogóle dosłyszał – Ale proszę zrób tak aby nigdy nie żałowała tej decyzji.
Po tych słowach całe napięcie z niego jakby uszło
- Kocham cię – powiedział w moją stronę z uśmiechem
- Też cię kocham – odpowiedziałam przytulając się do niego. Po chwili nasze usta znowu złączyły się w pocałunku. Jego język zgrał się z moim tak ja dawniej, czując jego słodki oddech moje hormony zaczęły znów buzować. Pożądanie jakie mnie ogarnęło domagało się więcej. Rękami odnalazłam skrawek jego bluzki i szybki ruchem ściągnęłam mu ją przez głowę. Przyległam całą sobą do jego nagiego torsu gładząc jego szerokie ramiona i przyciągając je bliżej siebie. Chłopak nie został mi dłuższy i zaczął powoli odpinać guziki mojej koszuli za każdym razem całując skrawek mojego nagiego ciała. Gdy zrzucił ze mnie już górę powrócił do moich ust namiętnie całując. Sama objęłam go rękami za szyję a nogami oplotłam jego biodra. Chłopak zaniósł mnie tak starając nie przerywać się pocałunku do biurka stającego w koncie. Szybkim ruchem zrzucił z niego leżące tam rzeczy na ziemię i posadził mnie na nim.
- Nawet nie wiesz jak ja za tobą tęskniłem – powiedział z ciężkim oddechem uśmiechając się zadziornie na co sama się zaśmiałam. Pociągnęłam go za szlufki spodni przyciągając go do biurka bliżej. Znów szybko jego ciepłe wargi odnalazły moje poruszając się zmysłowo. Jego ręce szybko znalazły pasek moich spodni sprawnie go odpinając. Sama zajęłam się spodniami Louisa które szybko opadły mu do kostek ukazując go w tylko w obcisłych bokserkach pokazujących wielkość jego erekcji, na co się zaśmiałam. Chłopak z łobuzerskim uśmiechem ściągnął moje brązowe rurki i od razu jego ręce powędrowały do mojego koronkowego czarnego stanika. Odpiął go jedną ręką, a drugą zaczął od razu bawić się moimi nabrzmiałymi sutkami. Jęknęłam cicho gdy dołączył do tego swój język. Gdy skończył powoli zniżał się z dół. Ściągnął ze mnie ostatnią część moje garderoby i pocałunkami zjechał jeszcze niżej. Poruszyłam się nie spokojnie nie wiedząc jakie chłopak ma zamiary, a on pogłaskał mnie swoimi dłońmi po moich nagich udach i rozsunął je delikatnie. Gdy zaszedł już swoimi ustami do mojej kobiecości zaczął językiem drażnić moją łechtaczkę przez co jęczałam z rozkoszy i wygięłam się w łuk. Po chwili chłopak zsunął z siebie bokserki i szybkim ruchem znalazł się we mnie. Przyciągną mnie bliżej siebie, a ja objęłam go nogami w biodrach. Chłopak wysuwał się i wsuwał nabierając przy tym coraz większego tępa. Wbiłam paznokcie w jego tyłek powoli dochodząc. Chłopak osiągną szczyt razem ze mną i jego nasienie wypełniło mnie w środku. Pocałował mnie w moje włosy ciężko dysząc.
- Kocham cię –szepnął po raz kolejny tego wieczoru.
- Ja ciebie też – odpowiedziałam przytulając szczęśliwa w końcu swojego mężczyznę do siebie.

***
Strasznie oporny coś był ten rozdział ledwo zdążyłam na dzisiaj ale jest. Nie chciałam zawalać terminu a i tak musieliście czekać aż 8 dni a nie 7 co zauważyłam dzięki komentarzowi Amy :P
Na waszą też prośbę scenka +18
Jak wiecie lub nie wiecie :P zawsze jestem otwarta na wasze prośby dotyczące nowych rozdziałów, tak więc coraz częściej kierujecie do mnie pytanie Czy będę w wakacje częściej rozdziały ? 
No więc moja odpowiedź na to nurtujące was pytanie jest taka, że jeśli zbierze 25 OSÓB którzy chcą aby rozdziały pojawiały się częściej niech zostawią komentarz pod spodem, wystarczy tylko napisać "jestem na tak" ( nie obrażę się jak dołączcie opinie na temat tego rozdziału ) czy coś w ten deseń.
Nie chcę wam robić tym na złość czy wymuszać od was komentarze po prostu chcę wiedzieć czy mam się do kogo produkować. A i jeśli już głosujesz to TYLKO JEDEN RAZ proszę nie oszukiwać z anonimami ( bo już była sytuacja ) wiem jeśli chcecie to dacie radę w końcu jest już ponad 40 obserwatorów.
No jeśli macie jakieś pytania zawsze możecie pisać na mojego tt @Katy2277 lub na GG 10678065 zawsze staram się odpisać także nie krępować się xD 
PS: Rozdział z dedykacją dla Zwariowanej która dzielnie czeka aż ktoś się zbierze chyba że to już się stało a ja nic nie wiem:p (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi)
Katy227