sobota, 6 października 2012

Epilog

Każdy zainteresowany ciągiem dalszym opowiadania niech przeczyta notkę pod spodem ! 


* 3 tygodnie później *
Siedziałam na małym plastikowy krzesełku w poczekalni nerwowo bawiąc się palcami. Teraz jedno zdanie mogło zmienić całe moje życie. Wreszcie gdy poukładałam sobie wszystko w głowie i wiedziałam czego chce, wiedziałam że chce wrócić do Louisa wszystko znowu szlag trafił. Znowu spojrzałam na zegarek na mojej zimniej dłoni minęło już 20 minut ale cóż się dziwić polska służba zdrowia zawsze ma czas. Jeżeli chodzi o mnie to całe święta i nowy rok spędziłam w domu w Polsce nie kontaktując się w ogóle z chłopcami. Musiałam odpocząć sobie przemyśleć co nie co i rzeczywiście dało to dobra skutki gdyby tylko nie to że dzisiaj tu właśnie siedzę…
Z gabinetu obok w końcu wyszła starsza kobieta po pięćdziesiątce obdarzając mnie ciepły uśmiechem który krzywo odwzajemniłam. Na nic więcej nie było mnie stać. Weszłam do środka, a lekarz wskazał mi miejsce przy biurku. Powiesiłam mój płaszczyk i usiadłam posłusznie na wyznaczonym mi miejscu.
- Panna Evans tak ? – zapytał uśmiechając się do mnie.
- Zgadza się – powiedziałam nerwowo.
- Proszę się nie denerwować mam dla pani dobre wyniki – powiedział uśmiechając się do mnie szeroko.
- Naprawdę ? – zapytałam nie pewnie czując nadzieję rodzącą się we mnie.
- Ależ oczywiście. Jest pani w ciąży. – powiedział właśnie to zdanie którego najbardziej się obawiałam.
- Ja … - nie wiedząc co powiedzieć zerwałam się z krzesła i zbierając po drodze szybko moje rzeczy uciekłam z budynku. Otworzyłam jednym ruchem mosiężne drzwi i od razu moją twarz owiało mroźne powietrze, szczypiąc moje zagrzane policzki. Poszłam zdecydowanym krokiem do samochodu moich rodziców i zaczęłam nerwowo szukać kluczy w torebce których jak na złość nie mogłam znaleźć.
- Kurwa mać ! – wrzasnęłam i rzuciłam torebkę w zaspę śniegu. Nie mogłam już po prostu nie mogłam gorzkie łzy bezsilności spłynęły po moich policzkach. Byłam w ciąży z Louisem największą zasraną gwiazdą w UK i to wszystko przez to że przez to całe zamieszanie po urodzinach Tomlinsona zapomniałam wziąć tabletki antykoncepcyjnej i właśnie wystarczył ten jeden cholerny raz i stało się. Będę matką a kompletnie nie jestem gotowa na tą rolę, ale wiedziałam za to jedno nie mogłam tak wrócić do Louisa, nie mogłam zniszczyć mu kariery i dzieciństwa dziecku. Zostałam z tym sama ale się nie poddam, nie poddam się póki mam siłę muszę ją mieć dla siebie ale też przede wszystkim dla dziecka które mam w sobie. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny jakiekolwiek by one nie były i to właśnie chce teraz zrobić naprawić choć po części swój błąd i urodzić to dziecko. Moje dziecko i dziecko mojej największej miłości która nigdy się o nim nie dowie...

Kochać to także umieć się rozstać.
Umieć pozwolić komuś odejść,
nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem.
Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu,
zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie,
jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia,
czasem wbrew własnemu.

                                                              Vincent van Gogh 

The End ? 




***  
No więc tak znak zapytania został umieszczony powyżej nie bez przyczyny, bo jak się pewnie już domyślacie w przyszłości może powstać część 2 ! 
Ale, ale musi być 40 CHĘTNYCH do dalszej części i to własnie zadanie dla was, każdy to chce być poinformowany o dalszym rozwoju tego bloga lub też innym mojej twórczości( a zamierzam takie stworzyć ) niech zostawi pod spodem swój twitter, pocztę czy gg jak tam wam będzie wygodnie a będę wysyłać powiadomienia ale tylko tym co napiszą o tym na dole ! Ponieważ robię sobie małą przerwę myślę tak do miesiąca czasu i mogę zapomnieć jak ktoś tam mi kiedyś wspomniał gdzieś tam... 
  Co do epilogu chyba nie spodziewaliście się takiego rozwoju wydarzeń, ale cieszcie się nie pozabijałam nikogo ! ;PP 
  Mam nadzieję że uzbieracie tych 40 ludzi i jeszcze się tutaj zobaczymy w drugiej części czyli AFTER PARTY WITH ONE DIRECTION !    
Pozdrawiam i dziękuję wam miśki z całego serca za uwagę do zobaczenia wkrótce xDD 
Ps: Wszelkie pytanie możecie kierować na mój tt @katy2277 i gg 10678065

Katy227

czwartek, 4 października 2012

Rozdział 36


Obudził mnie wyjąc telefon. Z oporem otworzyłam oczy i moją głowę przeszedł drażniący ból. No tak bez kaca po imprezie się nie obejdzie.
- Tak ? – mruknęłam sennie do słuchawki.
- Pani Ewelina Evans ? – powiedział poważny męski głos po drugiej stronie.
- Tak to ja – odpowiedziałam prostując.
- Musi pani zgłosić się na pobliski komisariat – wyjaśnił
- Ale po co ? – zapytałam zanim zdążyłam pomyśleć o grzeczniejszej formie.
- Wszystkiego dowie się pani na miejscu. Dowidzenia – pożegnał się i rozłączył. Patrzyłam się z osłupieniem w telefon nie mogąc się ruszyć.
O co do cholery chodzi ? W końcu otrzeźwiałam i rozejrzałam się po pokoju. Byłam sama w maleńkim biurze tym samym co spędziłam wczoraj noc z Louisem … Właśnie Louis ! Rozejrzałam się jeszcze raz po pokoju ale go ani jego ubrań nie było. A co jeśli mu się coś stało ?
Szybko zerwałam się z kanapy i zaczęłam zbierać porozrzucane ubrania. Ubrałam się nerwowo i niemal biegiem wyleciałam z klubu. Wsiadłam do mojego garbusa i przekraczając dozwoloną prędkość ruszyłam w stronę komisariatu. Po głowie zaczęły mi chodzić czarne myśli. Nie miałam zielonego pojęcia po co miałam udać się na komisariat …
Po paru minutach wypadłam z samochodu nerwowym krokiem. Podeszłam do policjanta siedzącego w recepcji.
- Nazywam się Ewelina Evans kazano mi się tutaj wstawić – wyjaśniłam mężczyzna zmierzył mnie wzrokiem z dezaprobatą. No ale cóż się dziwić ubrana w wczorajszą sukienkę i z rozczochranymi włosami pewnie najlepiej nie wyglądałam.
- Proszę usiąść i zaczekać zaraz ktoś do pani przyjdzie – powiedział służbowy tonem. Sama pokiwałam głowę i usiadłam na plastikowym krzesełku. Nie musiałam długo czekać bo zjawił się kolejny tym razem młodszy policjant i zaprosił mnie do siebie do gabinetu.
- Może mi pan wyjaśnić w jakiej sprawie zostałam tu wezwana  ? – zapytałam od razu gdy zamknął drzwi.
- Proszę usiąść – wskazał krzesło przed swoim biurkiem zamiast odpowiedzi.
- Została pani wskazana przez zatrzymanych jako osoba bliska która może wpłacić kaucję – wyjaśnił w końcu.
- Co proszę ? – zapytałam z niedowierzaniem – Jakich zatrzymanych ?
Policjant spojrzał w papiery.
- Pana Louisa Tomlinsona, Harolda Stylesa, Liama Payna, Nialla Horana i Zayna Malika – dodał czytając nazwiska, patrzyłam na niego z otwartą buzią nie wiedząc co powiedzieć – Zna ich pani ? – zapytał widząc moją minę. 
- Tak znam – odpowiedziałam w końcu odzyskując zdolność mowy – A za co zostali zatrzymani ?
- Głownie to za jazdę po pijanemu, napaść na starszą osobę, obnażanie się publicznie, zdemolowanie i wtargnięcie prywatnej posesji – wyjaśnił mężczyzna czytając z tej samej kartki co poprzednio.
- Wtargnięcie ? Napaść ?
- No prosto mówiąc to wjechanie samochodem do ogródka państwa Thompson, a tam gdy pan Styles zaczął się obnażać dla jednej z fanek, pan Thompson który ma 70 lat chciał powstrzymać i przestraszyć trochę zatrzymanych drewnianą laską pan Malik chcąc ratować kolegę rzucił się na starca.
- Co było dalej ? – zapytałam
- Gdy pojawili się funkcjonariusze policji, zatrzymani podjęli próbę ucieczki tudzież jeden z naszych mundurowych został zaatakowany zarzyganym obuwiem zatrzymanego Payna. Jednakże największy problem mieliśmy z zatrzymaniem z panem Tomlinsonem który wszedł na drzewo gdyż wyobraził sobie że jest Supermenem.
- Ale udało go się ściągnąć ?
- Zatrzymany sam spadł po nieudanej próbie latania – po tych słowach totalnie załamałam ręce. Louis przegiął już poprzeczkę. Nie dość że jechałam tu na złamanie karku bo myślałam, że mu się coś stało to on urządził sobie pijacki wypad. Ale jednak najbardziej bolało mnie to że znowu mnie skrzywdził a zarzekał się że więcej tego nie zrobi.  
Zapłaciłam kaucję za chłopaków i strażnik poszedł ich wypuścić. Wyglądali jak trzy poprawka pięć nieszczęść. Zayn z podbitym okiem, Liam stał boso, Niall był obrzygany, Harry stał w samych majtkach i bluzie od Louisa jak przypuszczałam, a sam mój supermen był umazany ziemią z liśćmi we włosach.
- Liam, Zayn i Harry jedziecie ze mną a reszta pojedzie taxówką – zarządziłam
– Co czemu my mam jechać osobno ? – zapytał z oburzeniem Louis.
- Nie chce obrzyganego Nialla w moim samochodzie, a ty Lou … - przerwałam nie wiedząc co dokładnie mu powiedzieć – nieważne. Jedziemy.
Po tych słowach ruszyłam do samochodu a reszta moich pasażerów za mną.
Gdy tylko dotarłam do domu przebrałam się i zaczęłam pakować moją walizkę. W końcu dzisiaj jeszcze miałam lot do Polski gdzie leciałam na święta. Gdy już kończyłam do pokoju wszedł Louis.
- Jesteś ma mnie zła, że się upiłem ? – zapytał niepewnie.
- Nie – warknęłam
- No to o co ci chodzi ? – zapytał
- O naprawdę interesuje cię moje zdanie ? coś nowego – powiedziałam z sarkazmem.  Chłopak przewrócił oczami.
- Nie możesz mi po prostu powiedzieć ?
- A co jeszcze się nie domyślasz ?! – krzyknęłam w jego stronę ze łzami w oczach.
- A wyglądam na jasnowidza ?
- Wiesz co jesteś żałosny i jeszcze masz czelność udawać że nic się nie stało – mówiłam chodząc po pokoju zbierając swoje rzeczy i wrzucając je niedbale do walizki.
- Do cholery mi powiedz o co ci chodzi ?! – nie wytrzymał i podniósł głos.
- Wykorzystałeś mnie ! – wrzasnęłam przystając – Po raz kolejny zresztą więc od razu mogłam się tego z góry już spodziewać.
- Wykorzystałem cię ? Niby kiedy ?
- Przespałeś się ze mną wyłącznie po to aby kluczyki do samochodu dostać i ty jeszcze się pytasz ? – powiedziałam z niedowierzaniem.
- To nie tak – jęknął.
- Nie tak ?! A niby jak ?! Miałbyś przynajmniej odrobinę godności żeby się przyznać ! – krzyczałam w jego stronę wycierając łzę szybko z policzka.
- I ty mi mówisz o godności ! – wrzasnął tracąc cierpliwość – Sama jak tylko mnie nie ma pierzysz się z byle kim na prawo i lewo ! – jego słowa przelały kielich i wymierzyłam mu z liścia w policzek. W pokoju nastała cisza. Wściekła zamknęłam walizkę i poszłam z nią w kierunku drzwi.
- I co to jest koniec naszego związku ? – zapytał już spokojniej.
- Nie wiem. Ale spójrzmy prawdzie w oczy Louis, tak naprawdę nasz związek już dawno praktycznie nie istnieje – Po tych słowach przekroczyłam próg pokoju bruneta i udałam się na dół po schodach gdzie po drodze spotkałam jeszcze Harrego.
- O Ewelina już jedziesz ? W każdym razie wesołych świąt – uśmiechnął się wesoło i popędził do góry. Po jego słowach ogarnął mnie jeszcze większy smutek. Wsiadłam do stojącej już przed domem taxówki a po moich policzkach polały się łzy.
- Wszystko dobrze panienko ? – zapytał starszy mężczyzna za kierownicy.
- Nie nic nie jest dobrze… na lotnisko niech pan jedzie – powiedziałam. Kierowca posłusznie ruszył a ja poczułam że zostawiam za sobą swoje serce, złamane serce które nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze kiedyś się naprawi … 

*** 
I proszę bardzo oto ostatni rozdział ! W SOBOTĘ ZAPRASZAM NA EPILOG powinnam zdążyć z jego napisaniem :P 
Z okazji tego ostatniego rozdziału chyba należą się podziękowania dla was przede wszystkim i wasze wsparcie dla mnie.  
Dziękuję wam za te 575 komentarzy które wiele dla mnie znaczą. No i oczywiście 70 obserwatorów i 32 698 wyświetleń ! KOCHAM WAS bardzo a szczególnie tych którzy są ze mną tu po początku ;D 
 W sobotę jak wspominałam wyżej ma się ukazać epilog i wiadomość dla was myślę że ważna no ale to w sobotę ;PP 
LICZĘ NA WASZE KOMENTARZE ! Pokażcie że dotrwaliście do końca xDD 
Katy227