* 3 tygodnie później *
Siedziałam na małym plastikowy krzesełku w poczekalni nerwowo
bawiąc się palcami. Teraz jedno zdanie mogło zmienić całe moje życie. Wreszcie
gdy poukładałam sobie wszystko w głowie i wiedziałam czego chce, wiedziałam że
chce wrócić do Louisa wszystko znowu szlag trafił. Znowu spojrzałam na zegarek
na mojej zimniej dłoni minęło już 20 minut ale cóż się dziwić polska służba
zdrowia zawsze ma czas. Jeżeli chodzi o mnie to całe święta i nowy rok
spędziłam w domu w Polsce nie kontaktując się w ogóle z chłopcami. Musiałam odpocząć sobie
przemyśleć co nie co i rzeczywiście dało to dobra skutki gdyby tylko nie to że
dzisiaj tu właśnie siedzę…
Z gabinetu obok w końcu wyszła starsza kobieta po
pięćdziesiątce obdarzając mnie ciepły uśmiechem który krzywo odwzajemniłam. Na
nic więcej nie było mnie stać. Weszłam do środka, a lekarz wskazał mi miejsce
przy biurku. Powiesiłam mój płaszczyk i usiadłam posłusznie na wyznaczonym mi
miejscu.
- Panna Evans tak ? – zapytał uśmiechając się do mnie.
- Zgadza się – powiedziałam nerwowo.
- Proszę się nie denerwować mam dla pani dobre wyniki –
powiedział uśmiechając się do mnie szeroko.
- Naprawdę ? – zapytałam nie pewnie czując nadzieję rodzącą
się we mnie.
- Ależ oczywiście. Jest pani w ciąży. – powiedział właśnie to
zdanie którego najbardziej się obawiałam.
- Ja … - nie wiedząc co powiedzieć zerwałam się z krzesła i zbierając
po drodze szybko moje rzeczy uciekłam z budynku. Otworzyłam jednym ruchem mosiężne
drzwi i od razu moją twarz owiało mroźne powietrze, szczypiąc moje zagrzane policzki. Poszłam zdecydowanym
krokiem do samochodu moich rodziców i zaczęłam nerwowo szukać kluczy w torebce
których jak na złość nie mogłam znaleźć.
- Kurwa mać ! – wrzasnęłam i rzuciłam torebkę w zaspę śniegu.
Nie mogłam już po prostu nie mogłam gorzkie łzy bezsilności spłynęły po moich
policzkach. Byłam w ciąży z Louisem największą zasraną gwiazdą w UK i to
wszystko przez to że przez to całe zamieszanie po urodzinach Tomlinsona
zapomniałam wziąć tabletki antykoncepcyjnej i właśnie wystarczył ten jeden
cholerny raz i stało się. Będę matką a kompletnie nie jestem gotowa na tą rolę,
ale wiedziałam za to jedno nie mogłam tak wrócić do Louisa, nie mogłam zniszczyć
mu kariery i dzieciństwa dziecku. Zostałam z tym sama ale się nie poddam, nie
poddam się póki mam siłę muszę ją mieć dla siebie ale też przede wszystkim dla
dziecka które mam w sobie. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny jakiekolwiek by one nie były i to właśnie chce teraz zrobić naprawić choć po części swój błąd i urodzić to dziecko. Moje dziecko i dziecko mojej największej miłości
która nigdy się o nim nie dowie...
Kochać to także umieć się
rozstać.
Umieć pozwolić komuś odejść,
nawet jeśli darzy się go
wielkim uczuciem.
Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu,
zaborczości, jest skierowaniem się ku
drugiej osobie,
jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia,
czasem wbrew własnemu.
Vincent van Gogh
The End ?
***
No więc tak znak zapytania został umieszczony powyżej nie bez przyczyny, bo jak się pewnie już domyślacie w przyszłości może powstać część 2 !
Ale, ale musi być 40 CHĘTNYCH do dalszej części i to własnie zadanie dla was, każdy to chce być poinformowany o dalszym rozwoju tego bloga lub też innym mojej twórczości( a zamierzam takie stworzyć ) niech zostawi pod spodem swój twitter, pocztę czy gg jak tam wam będzie wygodnie a będę wysyłać powiadomienia ale tylko tym co napiszą o tym na dole ! Ponieważ robię sobie małą przerwę myślę tak do miesiąca czasu i mogę zapomnieć jak ktoś tam mi kiedyś wspomniał gdzieś tam...
Co do epilogu chyba nie spodziewaliście się takiego rozwoju wydarzeń, ale cieszcie się nie pozabijałam nikogo ! ;PP
Mam nadzieję że uzbieracie tych 40 ludzi i jeszcze się tutaj zobaczymy w drugiej części czyli AFTER PARTY WITH ONE DIRECTION !
Pozdrawiam i dziękuję wam miśki z całego serca za uwagę do zobaczenia wkrótce xDD
Ps: Wszelkie pytanie możecie kierować na mój tt @katy2277 i gg 10678065
Katy227